Strona główna > Aktualności > Polityka > Zmiana ordynacji wyborczej

Zmiana ordynacji wyborczej

Czas czytania: 4 min.

Obecna w Polsce ordynacja wyborcza pozostawia wiele do życzenia i często prowadzi do absurdów. Przykład? W wyborach do Sejmu RP w 2015 roku w okręgu warszawskim doszło do kuriozalnej sytuacji. Mandat poselski zdobył Zbigniew Gryglas (startował z list .Nowoczesnej, dziś związany z Porozumieniem). Co w tym takiego dziwnego? Otóż to, że zdobył zaledwie 1011 głosów! A komu nie udało się zdobyć mandatu? Między innymi p. Barbarze Nowackiej (Zjednoczona Lewica), która zdobyła 75 813 głosów czy p. Januszowi Korwin-Mikkemu (KORWiN), na którego zagłosowało 56 994 wyborców. Przypominam, wszyscy startowali z jednego okręgu.

No dobrze, możemy narzekać na takie sytuacje, ale czy jest na to jakieś rozwiązanie? Jest. Przede wszystkim należy zlikwidować próg wyborczy. To nie wszystko. Potrzebujemy także zmiany systemu głosowania i liczenia głosów. Osobiście preferuję zmianę metody D’Hondta na STV, czyli Pojedynczy Głos Przechodni. Dlaczego? Już tłumaczę.

Krótki opis                                      

Metoda Single Transferable Vote, jak sama nazwa wskazuje, polega na „transferowaniu” głosów z jednego kandydata na drugiego. Podczas głosowania wyborcy nie wybierają jednego kandydata (chyba że tylko jeden im odpowiada), a numerują ich od 1 do liczby, która jest sumą kandydatów, czyli np. od 1 do 9, gdzie „1” to najbardziej preferowany przez nich kandydat, a numer „9” najmniej. Aby lepiej zrozumieć, o czym będę pisał w dalszej części artykułu i dowiedzieć się bardziej szczegółowo, na czym polega metoda STV, zapraszam do obejrzenia tego krótkiego filmu [https://www.youtube.com/watch?v=bLH_w5kHJpA] lub tego troszkę dłuższego [https://www.youtube.com/watch?v=Ac9070OIMUg].

Dlaczego STV?

Sprawiedliwość

Jest to chyba najbardziej sprawiedliwy system. Ile razy usłyszeliście, drodzy czytelnicy, że nie warto głosować na Waszego kandydata, bo to „zmarnowany głos”? Ja wiele razy. Spora część ludzi w ten sposób myśli i, zaślepiona sondażami, nie głosuje na partię, z którą sympatyzuje, a na tę, która ma większe szanse. Niestety przy dzisiejszym systemie wyborczym zmarnowane głosy są obecne, co doprowadza do sytuacji takich jak ta, o której pisałem na początku tego artykułu. Pojedynczy Głos Przechodni minimalizuje zjawisko zmarnowanych głosów praktycznie do zera. Jeśli któryś z kandydatów „wypada z gry”, jego głosy nie są „wyrzucane”, a przechodzą do innego kandydata, zgodnie z wolą wyborców. Proste.

Głosowanie na człowieka, nie partię

W systemie STV przede wszystkim głosuje się na konkretną osobę, a nie na partię. Nie musisz przecież lubić wszystkich polityków ze swojej ulubionej partii i możesz umieścić ich w niższej pozycji niż resztę kandydatów. Tak samo, jak nie musisz zgadzać się z jednym człowiekiem w 100% i gdy np. jeden kandydat odpowiada Ci gospodarczo, a drugi światopoglądowo, to w zależności od tego, co jest dla Ciebie ważniejsze, przy jednym kandydacie stawiasz „1”, a przy drugim „2”, bo zależy Ci, aby obydwoje dostali się do Sejmu. Zresztą przykłady państw takich jak Irlandia czy Australia pokazują, że wyborcy często w swojej czołówce na liście stawiają na polityków z różnych partii. A głosowanie na konkretną osobę ma wiele zalet, chociażby to, że łatwiej wtedy swojego kandydata rozliczać z jego działań, a sam kandydat wie, przed kim odpowiada za swoje czyny.

Kultura                      

Kolejnym argumentem sprzyjającym temu systemowi jest zwiększenie kultury w polityce. Dobrze wiemy, że dziś jest z tym problem. Politycy bez problemu wzajemnie obrzucają się różnymi  inwektywami: „lewak”, „fundamentalista”, „chamska hołota”, „pisior” czy słynny i mocno nadużywany „faszysta”. Przy Pojedynczym Głosie Przechodnim odpada najbardziej nielubiana osoba. W końcu kto będzie chciał głosować na kandydata, który go obraża? W ten sposób politycy przestaną się nawzajem obrażać, aby nie zniechęcić do siebie wyborców, dla których nie są pierwszym wyborem i zaczną więcej dyskutować, aby ludzie dostrzegli też pozytywne strony ich postulatów i postawili przy ich nazwisku liczbę najbardziej zbliżoną do nr 1. A kto wie, może i nawet ci najbardziej mainstreamowi z mainstreamowych polityków zakończyliby odprawianą od wielu, wielu lat szopkę, jakoby się mieli tak bardzo ze swoimi politycznymi oponentami nienawidzić. W każdym razie STV może doprowadzić do tego, że politycy przed kamerami będą pokazywać coś więcej niż tylko minimum szacunku do drugiej osoby, a w Sejmie nie będziemy już oglądać środkowych palców czy rękoczynów.

Sprawdzony system

STV jest także systemem sprawdzonym, więc nie bylibyśmy pierwsi, którzy go wprowadzili i, ucząc się na cudzych błędach, moglibyśmy wprowadzić najefektywniejszą metodę jego stosowania. Z Single Transferable Vote korzystają m.in. takie państwa jak: Irlandia, Malta, Wielka Brytania (dokładniej: Irlandia Północna i Szkocja), Nowa Zelandia czy Australia.  

Główna wada

 Nie ma ludzi idealnych. To samo tyczy się systemów wyborczych. Każdy musi mieć swoje wady. Główną wadą Pojedynczego Głosu Przechodniego jest czasochłonny i skomplikowany system rozdzielania głosów. Pamiętajmy jednak, że nie każdy musi wiedzieć, jak liczone są głosy, w końcu dzisiaj też nie wszyscy rozumieją metodę D’Hondta i nawet nie próbują jej zrozumieć. Najważniejsze, żeby ci, którzy będą się tym zajmować, byli dobrze przeszkoleni i wiedzieli, co mają robić, a zwykli obywatele żeby po prostu wiedzieli, że mają ponumerować kandydatów od najbardziej przez nich preferowanych do najmniej i tyle. Uważam, że nasze społeczeństwo nie jest na tyle głupie, żeby tego nie zrozumieć. A jeśli się mylę, to chyba oznacza, że potrzebujemy większych zmian niż tylko zmiana ordynacji wyborczej. A co do czasochłonności, to prawda, będziemy czekać kilka dni na wyniki wyborów, może i nawet około tygodnia, ale czy nie warto poświęcić więcej czasu na liczenie głosów, w zamian za sprawiedliwe wybory?

Autor