Wizyta Joe Bidena w Arabii Saudyjskiej wpisuje się w pewien trend w amerykańskiej polityce zagranicznej. Od wybuchu wojny na Ukrainie, Amerykanie zdają się nie mieć kontroli nad priorytetami we własnych relacjach międzynarodowych.
Dla administracji Bidena, tak samo jak jego poprzednika, najważniejszą rolę w polityce międzynarodowej, odgrywa rywalizacja z Chinami. Wojna na Ukrainie i idący za tym wzrost zagrożenia ze strony Rosji, oczywiście pomieszał Amerykanom szyki. Waszyngton ponownie musiał skupić się na „starym” sojuszu – NATO – zamiast na nowym – AUKUS.
Skupienie na sojuszu militarnym przy którego granicach jest wojna, zamiast na tym u którego granic jej nie ma, jest oczywiste. Jednakże reszta niedawnych decyzji Amerykanów już nie do końca.
Wywołany przez Rosję kryzys surowcowy doprowadził cały świat zachodni do desperacji. Wizyta Joe Bidena w Arabii Saudyjskiej pokazuje, że Stany Zjednoczone są pod ścianą, a amerykański prezydent musi łamać swoje obietnice, w celu dostania ropy. W ten sposób z zapowiedzi, że Mohammed bin Salman będzie traktowany jak „parias” Biden przeszedł do zbijania z nim żółwia.
Ostatecznie jednak, jeśli chodzi o wydobycie ropy Waszyngton nie ugrał prawie niczego – Arabia Saudyjska obiecała się zwiększyć wydobycie o 1 milion baryłek ropy dziennie (z 12 do 13) do 2027 roku (sic!). Jednak nie tylko o ropę w tej wizycie chodziło. Jak to ujął sam prezydent „nie zamierza pozwolić, żeby w regionie pozostała pustka, którą wypełnią Chiny, Rosja albo Iran”.
W egzekwowaniu tego założenia widać jednak potężną niekonsekwencję. Amerykański prezydent prawie traci twarz, jadąc na wizytę do kraju, który notorycznie łamie prawa człowieka. Morderstwo Jamala Khashoggiego jest prawdopodobnie najgłośniejszą tego typu sprawą ostatnich lat. Na dodatek Turcy oficjalnie oddali śledztwo w ręce Saudów, co realnie oznacza, że sprawcy nigdy nie zostaną ukarani.
Można stąd wyciągnąć wniosek, że administracja Joe Bidena wychodzi z założenia, że pozyskanie ropy i wzmocnienie antychińskiego sojuszu jest ważniejsze niż oskarżenia o łamanie praw człowieka.
Niekonsekwencja
Jednakże ta sama administracja zaledwie miesiąc wcześniej zorganizowała Szczyt Ameryk. Z powodu zarzutów o łamanie praw człowieka i rządów autorytarnych (czyli identycznych jak do Arabii Saudyjskiej) Waszyngton nie zaprosił na niego 3 krajów – Wenezueli, Kuby i Nikaragui. W efekcie wszelkie merytoryczne ustalenia z konferencji zeszły na drugi plan, ustępując miejsca oskarżeniom ze strony pozostałych uczestników o ignorancję i anachroniczne podejście. W ten sposób spotkanie, które miało ukazać dobre stosunki Stanów Zjednoczonych z sąsiadami, ukazało ignorancję i popchnęło kraje z najbliższego otoczenia Waszyngtonu głębiej w objęcia Chin i Rosji.
Administracja Bidena jest również odpowiedzialna za zaniedbania na Wyspach Pacyficznych, które w maju prawie doprowadziły do podpisania historycznego dealu pomiędzy nimi a Chinami. To, że do tego ostatecznie nie doszło, Amerykanie zawdzięczają chińskiemu słabemu przygotowaniu i lojalności Wysp w stosunku do Stanów Zjednoczonych. Piłka dalej jest w grze, chińczycy opracowują nowe deale, a kraje wyspiarskie jedynie przełożyły rozmowy, a nie kategorycznie odmówiły. Szerzej o Szczycie Ameryk i Wyspach Pacyficznych pisałem tutaj.
Waszyngton się pogubił
Joe Biden wizytą w Arabii Saudyjskiej bardzo mocno pogorszył swój wizerunek w imię realizacji niemożliwych celów. Saudyjczycy w kwestii ropy wprost go zbyli. Chaotyczne i upokarzające wycofanie się z Afganistanu i Saudyjski ideologiczny romans z Pekinem dowodzą, że utworzenie antychińskiej koalicji na Bliskim Wschodzie jest nierealne.
Zestawiając to z zaniedbywaniem i ignorowaniem krajów, o które najmocniej powinny zabiegać, jeśli mają na celu poprawienie swojej pozycji w zmaganiach z Chinami można dojść do wniosku, że Stany Zjednoczone nie znają własnych priorytetów i same nie wiedzą, o co im chodzi.
Fot. nagłówka: AP
O autorze
Zafascynowany tym, jak właściwie działa świat, piszę (i mówię) o polityce międzynarodowej. Kierowany tym poczuciem zacząłem pisać artykuły do Kongresów już w lutym 2022 roku, a obecnie tworzę mój autorski podcast - Sprawy Uparcie Międzynarodowe.