Strona główna > Aktualności > Publicystyka > W kartonach

W kartonach

white textile on brown wooden table
Czas czytania: 2 minuty

Rok 2020 był kartonowy. Najpierw australijski busz zajął się ogniem niczym stos tekturowych pudeł, a chwilę później wybuch pandemii zmusił ludzi na całym świecie do zamknięcia się w czterech ścianach swoich domów. Do Polski przyleciało tysiące opakowań maseczek, podczas gdy mieszkańcy prześcigali się w internetowych zakupach i liczbie nabytych rolek papieru toaletowego. Ten rok to także wybory oraz liczne i bardzo emocjonujące nas wszystkich protesty – po zabójstwie Georga Floyda, na Białorusi i w końcu Strajk Kobiet. Znakiem rozpoznawczym szczególnie tego ostatniego były kartony – świadectwo spontaniczności zgromadzeń, wyraz twórczej energii i gotowości do zjednoczenia się młodych ludzi. Oby w 2021 jej nie zabrakło.

Wielodniowe manifestacje Polek i Polaków niezaprzeczalnie były jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku. Pokazały, że młodzi ludzie mają swoje zdanie, znają swoje prawa i będą ich bronić. Idący tłum składał się z jednostek, czego dowodem były niepowtarzalne hasła wypisywane na prowizorycznych transparentach. Tekturowe banery zjednoczyły setki tysięcy tak bardzo przecież różniących się od siebie osób. „Kartony są łącznikiem z mijającymi ich ludźmi. Żałosnym, tandetnym, ale częstokroć jedynym” zauważa prof. Maria Poprzęcka w swoim felietonie w „Dwutygodniku”.

Dlaczego nie zawsze jest tak pięknie? Co utrudnia nam współdziałanie?  W czasie nieprzewidywalnej pandemii czujemy zagrożenie, więc zamykamy się, każdy w swoim „pudełku po zapałkach”. Ucieczka do bezpiecznej kryjówki jest naturalną reakcją na strach. Ograniczenie bezpośrednich kontaktów stanowi utrudnienie i wyzwanie, ale, czemu trudno zaprzeczyć, okazało się konieczne. Wydaje mi się, że oddzielają nas nie maseczki i odległości, ale przede wszystkim różnice w poglądach i nasza polska, napompowana duma. Najwygodniej jest zamknąć się w bańce własnych idei, czasem jednak warto ją przebić, nawet jeśli poczujemy przy tym niemiłe ukłucie.

Właśnie teraz szczególnie ważna współpraca, która umożliwi wyjście z kryzysu. Niespełna rok temu cały świat z przerażeniem obserwował zawrotne tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa. Przyczyna? Oczywiście globalizacja, nieustanna wymiana dóbr i usług, podróże w najdalsze zakątki kuli ziemskiej. Paradoksalnie, chociaż otwartość napędziła pandemię, to właśnie ona może nas ochronić.

Otwartość jest kluczową dziś wartością, o czym mówił podczas Igrzysk Wolności Johan Norberg – szwedzki wykładowca, autor książki „Open: The Story of Human Progress”. Ludzie z odmiennego kręgu kulturowego patrzą na świat z innej perspektywy, więc mogą znaleźć rozwiązania, o których nam nawet by się nie śniło. Najlepszym przykładem na to, że dzięki mieszaniu się kultur świat może wiele zyskać, jest stworzenie szczepionki na COVID-19. Pracowała nad nią m.in. niemiecka firma BioNTech, której współzałożycielem jest Ugur Sahin – turecki imigrant. Wiele lat temu przyjechał on z rodzicami do Niemiec w poszukiwaniu lepszych warunków do życia, a dziś jego praca pomoże ludziom w Europie i na wszystkich innych kontynentach. Doświadczenie wielokulturowości sprzyja kreatywnemu myśleniu i odkrywaniu niekonwencjonalnych sposobów na wyjście z najtrudniejszych sytuacji. W tym wypadku dało społeczeństwu niezwykle trafiony i długo wyczekiwany świąteczny prezent.

Pewnie nie takie przywitanie nowego roku sobie wymarzyliśmy. Być może rzadko wychodzimy z domów i żyjemy w „państwie z kartonu”, ale mimo to życzę nam wszystkim, żebyśmy w 2021 byli razem. I gdy patrzę na zdjęcia setek tysięcy pudeł ze szczepionkami rozwożonymi po całym świecie, mam (oby niekartonową) nadzieję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *