W jaki sposób walka PiS-u z Konfederacją może sprawić, że PiS straci rządy w Polsce?

Źródło: Pixabay.

W tym tekście chciałbym oprzeć się na wyborach prezydenckich z tego roku oraz do Senatu RP z zeszłego roku. W obu zauważamy pewną tendencję, która wskazuje na to, że zaciekłe zwalczanie przez Prawo i Sprawiedliwość Konfederacji doprowadza do tego, że ostatecznie PiS na tym traci. Dlaczego?

Wybory do Senatu

Zauważalną tendencją w tych wyborach jest to, że przy zjednoczeniu opozycji – PSL-u, Lewicy i KO – PiS jest w stanie przegrać z tą zjednoczoną opozycją. Doszło wtedy do paktu senackiego, wskutek którego wyżej wymienione ugrupowania starały się w każdym okręgu senackim grać na jednego kandydata tak, aby ten okazał się później zwycięzcą i pokonał swojego kontrkandydata z Prawa i Sprawiedliwości.

Dzieje się tak także dlatego, że wielu wyborców Konfederacji, którym naturalnie pod względem światopoglądowym bliżej jest do udawanej, ale jednak prawicy, niż do partii centrolewicowych czy lewicowych, nie decyduje się na oddanie głosu na partię rządzącą. Czemu? Ponieważ wcześniej w propisowskich mediach rządowych, dla zmylenia społeczeństwa nazywanych publicznymi, ciągle mówi się, że Konfederacja to są ruscy agenci, że Konfederacja to chce iść ramię w ramię z Koalicją Obywatelską – jednym słowem robi się wszystko, aby Konfederację znieważyć w oczach wyborców i sympatyków PiS-u, dla których Konfederacja (jako partia prawicowa) jest chyba jedyną alternatywą. Prawo i Sprawiedliwość zwalcza zatem Konfederację, bo obawia się, że straci głosy na jej rzecz, a wskutek tego wyborcy Konfederacji, a już tym bardziej jej liderzy, którzy zwracają jeszcze uwagę na kwestie gospodarcze – a tu z PiS-em jest już nam bardzo, bardzo nie po drodze – nie są chętni do wspierania Prawa i Sprawiedliwości wtedy, gdy w grze nie ma Konfederacji.

Domyślam się, że to głosów wyborców Konfederacji mogło zabraknąć PiS-owi w 2 okręgach senackich, wskutek czego partia rządząca nie ma większości w Senacie. I bardzo dobrze, że tak się stało! Pycha i buta PiS-u została ukarana.

Wybory prezydenckie

Podobna sytuacja ma miejsce w wyborach prezydenckich. Hipotetycznie może dojść do sytuacji, w której wyborcy Konfederacji nie będą mieli już swojego kandydata w grze (Państwo, gdy to czytają, wiedzą już, kto jest w II turze, ja w dniu, w którym piszę ten felieton, jeszcze tego nie wiem). Co się wtedy stanie? Konfederacja ani Krzysztof Bosak nie przekaże w oficjalny sposób poparcia nikomu. Nie będzie sugestii, aby głosować na tego lub tego kandydata, ale nawet gdyby jej nie było, to w sposób samoistny, naturalny, część wyborców Konfederacji zagłosowałaby na urzędującego prezydenta. Mimo że udaje prawicę – lepsza udawana prawica niż lewica (choć PiS szkodzi jednocześnie konserwatyzmowi w Polsce, o czym, mam nadzieję, będę miał okazję napisać kiedyś oddzielny felieton). Co zatem stoi na przeszkodzie, skoro słowa o „części wyborców Konfederacji” napisałem w trybie przypuszczającym? Ponownie – zaciekła walka PiS-u z Konfederacją sprawia, że ludzie popierający Konfederację nie chcą głosować na Prawo i Sprawiedliwość.

Co ciekawe, a jest to zadziwiające zjawisko – gdy podczas kampanii wyborczej rozmawiałem z sympatykami PiS-u i oni, gdy dowiadywali się, że jestem z Konfederacji i wspieram kandydaturę Krzysztofa Bosaka, od razu dopytywali o nasz ruch w II turze wyborów. Odpowiadałem, że ciężko oczekiwać, aby Konfederacja poparła Andrzeja Dudę, gdyby ten mierzył się z R. Trzaskowskim, jeśli wcześniej PiS walczył z nami w sposób niesprawiedliwy i niemoralny, zwalczał nas w sposób tak samo, jak to zwolennicy partii rządzącej nazwaliby i argumentowali – „totalny”, jak większość opozycji stara się zwalczyć Prawo i Sprawiedliwość. I jaka jest odpowiedź sympatyków PiS-u? Albo milczące zrozumienie, albo czasem nawet stwierdzenie, że „no coś w tym jest”! Zatem nawet wyborcy partii rządzącej, którzy nie zamierzają póki co odpłynąć do Konfederacji widzą, że taki problem występuje! To już coś.

Kilka słów podsumowania

Odpowiadając więc na pytanie postawione w tytule – wskutek nieczystej gry PiS-u wobec Konfederacji, na co mamy mnóstwo przykładów – od ruskich agentów, po 3 przegrane procesy w trakcie kampanii wyborczej podczas wyborów parlamentarnych z zeszłego roku przez TVP – wyborcy Konfederacji, mimo swego prawicowego światopoglądu, wcale nie chcą głosować na PiS, jeśli nie mogą, z jakichś przyczyn oddać głosu na swoją partię „pierwszego wyboru”. Właśnie dlatego Andrzej Duda może przegrać 12 lipca w II turze, bo wyborcy Konfederacji, a dzisiaj jest to co najmniej 1,5 miliona ludzi albo nie pójdą na wybory i zbojkotują je, nie mając do wyboru żadnego dobrego kandydata, albo oddadzą głos nieważny. No może drobna garstka odda głos na Dudę, ale równocześnie tyle samo, a nawet i więcej wyborców Konfederacji może zdecydować się na Rafała Trzaskowskiego, aby powstrzymać szaleństwo podatkowe i w sumie szaleństwo ogólne Prawa i Sprawiedliwości.

Prędzej czy później dojdzie do sytuacji w Polsce, w której PiS zacznie tracić poparcie na rzecz Konfederacji, bo jakiś odsetek elektoratu PiS-u zacznie dostrzegać, że ich partia to żadna prawica i są takimi „udawanymi prawicowcami”, a z kolei Konfederacja nie tylko mówi o swoim konserwatyzmie, lecz idą też za tym czyny. Jeśli więc ten trend się utrzyma, może dojść do sytuacji, w której Prawo i Sprawiedliwość zacznie tracić władzę w Polsce, ponieważ osoby o poglądach prawicowych, które decydują się głosować na Konfederację, wcale nie będą chciały głosować na partię Jarosława Kaczyńskiego, jeśli z gry wypadnie Konfederacja. Sądzę, że może tak się stać już w przypadku II tury wyborów prezydenckich, ale przyszłość, dla Państwa zapewne niedaleka, pokaże, czy miałem rację. Osobiście, jako działacz Konfederacji muszę szczerze przyznać, że stoję przed ciężkim wyborem i jeśli w II turze wyborów nie znalazł się Krzysztof Bosak, a znaleźli się urzędujący prezydent i R. Trzaskowski, to w niedzielę 12.07 oddam głos nieważny. Chamstwo, socjalistyczne zacietrzewienie i pycha Prawa i Sprawiedliwości nie pozwalają mi na inny ruch.

Paweł Sobotka