Strona główna > Aktualności > Bez kategorii > Umysłem, nie szablą

Umysłem, nie szablą

books on bookshelf

Jan Tyszka Ostrowski dla Kongresów

Myśląc o historii odzyskania niepodległości, często w głowie mamy obraz wielkich bitew, heroicznych powstań i pewnego charakterystycznego (PANA, GOŚCIA?) na pewnym charakterystycznym koniu. Jednak czy nie jest to obraz wypaczony? Pozbawiony ważnych elementów, bez których Polska nie wróciłaby na mapy Europy? W dwudziestoleciu międzywojennym byłe ziemie pruskie wytwarzały dwie trzecie ówczesnego Polskiego PKB, ale dlaczego tak było i co ma do tego pewien pozytywistyczny idealista? 

Jedną z najważniejszych postaci okresu pozytywizmu w Poznaniu jest Karol Marcinkowski. Jako młody student medycyny brał czynny udział we współtworzeniu tajnej organizacji “Polonia”, która krzewiła poglądy utylitarystyczne i republikańskie. Za współudział w tworzeniu tego środowiska odbył karę kilku lat w więzieniu. Był uczestnikiem powstania listopadowego, za co dostał order Virtuti Militari. Po upadku powstania był internowany w Berlinie. Po odbyciu swojej kary podróżował po Europie Zachodniej, gdzie nawiązał kontakty z tamtejszymi środowiskami lekarskimi i polonijnymi. Po powrocie do kraju prowadził gabinet lekarski w Poznaniu. W swojej działalności starał się polepszyć status życia ubogich mieszczan, między innymi lecząc ich za darmo, ale również edukując biedną młodzież. Jedną z najważniejszych inicjatyw, w które zaangażował się Marcinkowski, była spółka akcyjna “Bazar” mieszcząca się w budynku o tej samej nazwie. Spółka  ta miała na celu utworzenie prawdziwie polskiego miejsca w Poznaniu. Miejsca, w którym nie tylko Polacy mogliby edukować się, ale również prowadzić wszelkie działania powiązane z gospodarnością, ponieważ oprócz bycia siedzibą wielu polskich organizacji, stowarzyszeń i banków polskich, na parterze “Bazaru”, znajdowały się sklepy, których najemcami byli Polacy. Właśnie dzięki idei budowania polskiego kapitału, Polacy w Poznaniu byli w stanie konkurować z Niemcami i tworzyć pierwsze zalążki bogactwa polskiego.

Jednakże, mówiąc o konkurencyjności w stosunku do Niemców, grzechem jest nie wspomnieć o nieco późniejszym poznańskim przedsiębiorcy: Hipolicie Cegielskim. Był on, podobnie jak Marcinkowski, absolwentem gimnazjum im. Marii Magdaleny w Poznaniu, później uczył się na uniwersytet w Berlinie, gdzie obronił doktorat z filozofii. Po powrocie do ojczyzny przez kilka lat pisał artykuły dotyczące lingwistyki oraz realizował się jako nauczyciel. Niestety został zmuszony zakończyć swoją karierę pedagogiczną, co było następstwem braku jego zgody na przeszukania mieszkań jego wychowanków przez niemieckie władze. Po wydaleniu z pracy w gimnazjum założył sklep z narzędziami rolniczymi. Z czasem, dzięki sprawnemu zarządzaniu, udało mu się rozwinąć mały sklepik do rozmiarów fabryki. Maszyny produkowane przez Cegielskiego dorównywały konkurencyjnym maszynom produkowanym w Niemczech, a niekiedy przewyższały je pod względem jakości. Dzięki temu zakłady Cegielskiego, jako zakłady prywatne, działały do drugiej wojny światowej, aby po nacjonalizacji w latach powojennych wpaść w ręce państwa.  

Ważne postaci związanych z poznańskim pozytywizmem można by wymieniać w nieskończoność. Jednak dzięki takiej ilości wybitnych osób aktywnych jeszcze w XIX wieku, to właśnie zachodnie województwa Polski do dzisiaj są tymi bogatszymi i lepiej rozwiniętymi infrastrukturalnie. To właśnie dzięki wypracowanemu w XIX wieku ogromnemu zapleczu logistycznemu udało się powstanie wielkopolskie i ta właśnie infrastruktura wydatnie pomogła w wygraniu wojny polsko-bolszewickiej. Wielkopolska pokazała tą skuteczniejszą drogę do niepodległości – walkę nie szablą, lecz pieniądzem, a także rozwojem technologii oraz infrastruktury.