Strona główna > Aktualności > Wiadomości > Tyrania izolacji

Tyrania izolacji

Ilustracja: Agata Szmytkowska.

Najnowsze opublikowane przez policję statystyki pokazują, że z problemem przemocy domowej boryka się prawie 80 tys. Polek i Polaków. Zalecenia pozostania w mieszkaniach zmuszają ofiary do ciągłego przebywania ze swoimi oprawcami i niwelują możliwość ucieczki w kryzysowej sytuacji. Jak więc ma zachowywać się osoba pokrzywdzona, jeśli kontakt z innymi ma ograniczony? Co możemy zrobić i na co powinniśmy zwracać uwagę, kiedy podejrzewamy u kogoś doświadczania przemocy?

W ostatnich miesiącach do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarło wiele zgłoszeń o wzroście częstotliwości przemocy domowej w czasie epidemii. Adam Bodnar przyznaje, że taką samą sytuację odnotowały Chiny, gdzie w okresie kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych w roku poprzednim. Zresztą nie tylko tam. W państwach, które podjęły szybkie kroki w walce z koronawirusem, przez co nakazały zachowanie społecznego dystansu i podjęcie pracy oraz nauki w domu, doszło do zwiększenia się liczby ofiar agresji.. Specjaliści wyjaśniają, że w trakcie katastrof naturalnych, człowiek ma większą tendencję do podejmowania agresywnych czynów i zaostrzenia sposobów przemocy. Sytuację pogarsza konieczność ciągłego przebywania z taką osobą, która przez to nie ma innego sposobu do wyładowania swoich emocji.

Aktualnie zgłoszenie tego problemu jest bardzo utrudnione — ofiara nie może udać się na policję ani z nikim porozmawiać, w końcu oprawca może ją w każdej chwili usłyszeć. Specjaliści w takim wypadku zalecają ustalenie hasła z osobą, która nam pomoże. Jeśli nikogo takiego nie posiadamy, należy sięgnąć po inne rozwiązania. Tutaj z pomocą przychodzi wiele organizacji. Stale funkcjonują linie telefoniczne Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii.

Istnieją też inne sposoby na niezauważalne zawiadomienie przemocy. Pani Krystyna Paszko stworzyła fikcyjny sklep, dzięki któremu może komunikować się z ofiarami napaści. Na swoim Facebooku pisze: „Jeśli jesteś w kwarantannie lub izolacji z toksycznym, przemocowym partnerem/partnerką/inną osobą, napisz do fikcyjnej firmy »Rumianki i bratki – naturalne kosmetyki« lub na mail: [email protected] z zapytaniem o naturalne kosmetyki do ciała (których oczywiście nie mam), a ja na bieżąco będę sprawdzać, co u ciebie”. Sklep daje też możliwość złożenia fałszywego zamówienia i podania swojego adresu. Jest to dla niej sygnał, że konieczne jest wezwanie policji. „Pamiętajcie, że możecie na nas liczyć, nie bójcie się prosić o pomoc”.

Ilustracja: Ewa Mielnik

Patrząc na liczbę osób dotkniętych przemocą, musimy dodać do niej wszystkich tych, którzy nie zgłosili się na policję. Przyczyny zachowania ciszy są różne. Może być to chęć ochrony bliskiej osoby, strach przed pogorszeniem się sytuacji lub nawet bezpodstawny wstyd. Nie wiemy, jakie emocje odczuwają ofiary agresji, dopóki sami jej nie doświadczymy. Co należy robić, jeśli podejrzewamy u kogoś taki problem? Przede wszystkim warto jest nauczyć się kilku znaków, które osoba może dyskretnie nam pokazywać. Obecnie najłatwiej jest to zauważyć podczas wideorozmowy z tą osobą. Zmiana zachowania i milknięcie przy innym członku rodziny, widoczne rany na ciele i niska samoocena mogą być dla nas alarmujące.

Kiedy jesteśmy pewni, że ktoś boryka się z przemocą domową, nie możemy bez konsultacji zgłosić tego na policję. Rozwiązaniem jest np. wysłanie do tej osoby wiadomości z linkiem do sklepu pani Krystyny lub innej organizacji świadczącej pomoc. Ofiarę agresji należy wspierać, a nie wywoływać na niej presję.

Zalecamy wszystkich, aby zgłaszali przypadki przemocy domowej i korzystali z podanych rozwiązań. Jest to jedyny sposób na zapobieżenie takim działaniom w przyszłości. Agresja w domu to powszechny problem, z którym należy nieustannie walczyć. Nie bójcie się więc prosić o pomoc lub stale upewniajcie się, czy u drugiej osoby jest wszystko w porządku.

Magdalena Tkaczyk

Tagi: