Strona główna > Aktualności > Młodzieżówki > Sondaże w cieniu wyborów

Sondaże w cieniu wyborów

Czas czytania: 4 minuty

Włączając wiadomości, przeglądając Internet czy czytając prasę, na pewno niejednokrotnie natrafiliśmy na sondaż partyjny lub prezydencki (szczególnie podczas kampanii). Widząc je, często chwytamy się za głowy lub śmiejemy, podważając tym samym wiarygodność takiego sondażu. Są one wykorzystywane m.in. w celu uzyskania informacji na temat preferencji i oczekiwań wyborców. Jaki jest ich dokładny wpływ na działania kampanijne? Sprawdźmy to na podstawie kampanii prezydenckiej z roku 2015.

Chwila optymizmu

Żaden przedwyborczy sondaż nie wskazywał na przegraną Bronisława Komorowskiego w I turze wyborów. Badania opinii publicznej miały znaczący wpływ na kampanię ówczesnego prezydenta, który początkowo zlekceważył swoich przeciwników i nie prowadził twardej i emocjonującej kampanii. Przespał początek, co wykorzystali pozostali konkurenci. Odrzucający układ PO-PSL, dystansowali się od Komorowskiego i zarzucali mu bierność, promując przy tym własne kandydatury. W przeprowadzonym sondażu na początku stycznia Bronisław Komorowski uzyskał 65% poparcia, a Andrzej Duda zaledwie 21%. Od słynnej wizyty Komorowskiego w Japonii jego wynik zaczął spadać, a tendencja utrzymywała się przez kolejne miesiące. Pod koniec lutego Bronisław Komorowski balansował między 48% a 51% głosów.

Co z debatą?

Marzec to okres, w którym kandydat Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął ofensywną grę: postawił na kampanię w Internecie, rozpoczął wizyty w gminach, powiatach, na każdym kroku krytykował Platformę Obywatelską i jej przedstawiciela na urząd Prezydenta RP. W lutym walkę o Belweder rozpoczął Paweł Kukiz. Muzyk , obserwując polską scenę polityczną od 2014 roku, zauważył, że żaden z kandydatów antysystemowych nie może liczyć na wysokie poparcie. Postanowił spróbować. Początkowe sondaże dawały mu poparcie w granicach błędu statystycznego lub obracały się w okolicach 4-5% (na równi z Januszem Korwinem-Mikke).

W tym samym dniu opublikowano sondaż Millward Brown dla TVN 24, który wskazał, że aż 68% respondentów uważa, że Bronisław Komorowski powinien wziąć udział w debacie prezydenckiej przed I turą. Już wtedy sztab prezydenta nieprzychylnie patrzył się w kierunku rozmowy z 11 kandydatami. Komorowski wolał debatę z jednym kandydatem przed ewentualną II turą. W połowie kwietnia oświadczył, że nie weźmie udziału w debacie, którą organizuje telewizja publiczna 5 maja. Dziwne zachowanie, tym bardziej, że znacząca większość chciała zobaczyć prezydenta na debacie.  Jak na taki krok zareagowali wyborcy? W najnowszym sondażu przeprowadzonym w każdym z województw przez dziennikarzy gazet wchodzących w skład Polska Press Grupy we współpracy z Regionalnym Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej „”Dobra Opinia” na grupie aż 10 tysięcy Polaków, Bronisław Komorowski mógł liczyć na zaledwie 40.5% głosów (spadek o ponad 3 punkty procentowe). Pozytywy wyciągnąć mógł jednak jego największy konkurent, czyli Andrzej Duda – prawie 33% poparcia i wzrost o 4.4 punkty %. Z każdym tygodniem na silnym trzecim miejscu plasował się muzyk – Paweł Kukiz, który z wynikiem 9% stopniowo umacniał swoją pozycję. Już wtedy sztab Komorowskiego, jak i sam prezydent, mogli pomarzyć o zwycięstwie w I turze wyborów.

Ostatnia prosta

Kampania wyborcza powoli zmierzała ku końcowi. W sondażach odnotowywano gwałtowne wzrosty poparcia dla Pawła Kukiza, głównie kosztem Andrzeja Dudy i Janusza Korwina-Mikke. Kukiz, stosując ostrą retorykę antysystemowca, wzbudzał u ludzi ufność, ponieważ wydawał się być naturalną postacią. Ważną datą w kampanii był 5 maja. Wtedy też odbyła się jedyna debata prezydencka przed I turą. Zabrakło na niej tylko jednej osoby – ówczesnego prezydenta Komorowskiego. Zostało to odebrane negatywnie nie tylko przez pozostałych kandydatów, ale i wyborców.

W ostatnim sondażu przed 10 maja tak prezentowała się pierwsza trójka: Bronisław Komorowski (39%), Andrzej Duda (27%), Paweł Kukiz (13%). Jak zadziałał ostatni sondaż na wyborców? Wzrost poparcia dla Pawła Kukiza i atak na niego przez Pana Korwina poskutkował, że osoby popierające dotychczas kandydatów antysystemowych (oprócz Korwina, to Grzegorz Braun, Marian Kowalski, Jacek Wilk), postanowili przekazać swoje głosy osobie, która ma największe szanse na uzyskanie korzystnego wyniku. Niezdecydowane osoby zrażone ówczesną polityką Komorowskiego i Platformy, obserwując kampanię i dotychczasowe sondaże, postanowiły oddać głos na Andrzeja Dudę lub Pawła Kukiza. Ostatecznie 10 maja w wyborach prezydenckich w I turze zwyciężył kandydat PiS-u. Było to niebywałe zaskoczenie, ponieważ żaden sondaż nie wskazywał, że poparcie dla Bronisława Komorowskiego zniży się do poziomu mniejszego niż 35%. Sporym zaskoczeniem był wynik Kukiza, który zdobył ponad 20% głosów.

Wniosek?

Publikowane wyniki sondaży mogą wpływać na opinię publiczną wprost – bezpośrednio stając się przesłankami podejmowanych przez ludzi decyzji. Jednakże trzeba podkreślić, że przy każdych wyborach nie da się w sposób jednoznaczny określić, czy wpływ badań będzie większy, czy mniejszy. Badania stanowią również sposób na sprawdzenie efektywności danej kampanii; dzięki temu można dokonać pewnych zmian w działaniach. Rolą sondaży, poza tym, że kształtują indywidualne zachowania wyborcze, jest kreowanie opinii publicznej, tworzenie przez społeczeństwo wyobrażenia o sobie samym. W odróżnieniu do wyborów, docierają do każdego, ukazując pełen obraz społeczny, włącznie z tymi, którzy rzadziej (lub wcale) biorą udział w wyborach.