Strona główna > Aktualności > Historia > Season of the witch

Season of the witch

Czas czytania: 3 min.

Wiedźmy oraz czarownice pojawiają się w większości legend na całym świecie, dzieciom szczególnie znana jest postać złej Baby-Jagi, która miała porywać krnąbrne brzdące. Ich motyw obecnie wykorzystywany jest nie tylko w opowieściach, lecz także w filmach czy serialach, jak „Baba-Jaga” Caradoga W. Jamesa z 2016 roku czy wypuszczony w 2013 roku trzeci sezon „American Horror Story” Ryana Murphy’ego i Brada Falchuka, którego tematem przewodnim był sabat młodych czarownic.

Salem to miasteczko w stanie Massachusetts. Miejscowość jest znana z procesu czarownic z 1692 roku, który zapoczątkował sławę miasta w dziedzinie kultury oraz współczesnej turystyki. Warto jednak nadmienić, że ludność nie zjeżdżała do Salem zaraz po procesach – miasteczko zaczęło zarabiać na turystyce dopiero w latach 20. XX wieku, gdy jeden z mieszkańców zaczął sprzedawać pamiątkowe łyżki z wizerunkami czarownic, zaś rozkwit datuje się na lata 90. XX wieku, wówczas miasto zaczęło fetować „Haunted Happenings”, czyli święto w rocznicę powieszenia czarownic, obchodzone październikowym sezonem.

Źródło słynnych polowań na czarownice sięga końca roku 1691, kiedy córka okolicznego pastora oraz jej kuzynka zaczęły mieć konwulsje oraz dziwne wizje. Obie zgodnie stwierdziły, że zostały zaczarowane przez żebraczkę Sarah Goods, starą kobietę Sarah Osbourne oraz czarnoskórą niewolnicę Titubę. „Czarownice” zostały osadzone w więzieniu, by czekały na swój proces. Tituba wywołała niemały szok u sędziego nie tylko tym, że przyznała się do winy, lecz także podała nazwiska innych mieszkańców Salem, którzy rzekomo zajmowali się magią, co uratowało ją przed wyrokiem śmierci.

Niedługo potem rozpoczęło się istne szaleństwo związane z polowaniem na czarownice. Każdy mógł posądzić kogoś o uprawianie czarów, a nawet dochodziło do przypadków gdy dzieci zeznawały przeciwko swoim rodzicom; tak było w przypadku Marthy Carrier, której pociechy opowiedziały, iż ta ponoć uczyła ich czarów. Ponadto dziewczęta, które również zjawiły się na rozprawie, zaczęły zwijać się w dziwnych konwulsjach, gdy tylko na nią spojrzały. To przesądziło o jej losie i kolejna niewinna kobieta została powieszona. Oprócz niej śmierć poniósł również co ciekawe, pastor, który odmówił dalszego aresztowania „wiedźm”.

Pomocnym okazał się traktat katolicki na temat czarostwa „Młot na czarownice”  („Malleus Maleficarum”), wykorzystywany jako podręcznik dla łowców czarownic od XV do XVII wieku, spisany przez dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kamera, być może we współpracy z innym inkwizytorem Jakobem Sprengerem. Procesy rozpoczęły się w maju; ich założeniem było jednak to, że osoby, które przyznawały się do parania magią, zostawały wypuszczane na wolność. Inny los spotkał tych, którzy nie zgadzali się z oskarżeniami – ci zostali skazani na śmierć.

Wielokrotnie stosowane były tortury na oskarżonych, by ci przyznali się do domniemanej winy, jednak mimo przyznania i tak zostawili oni zamordowani. Skazywani byli również poddawani jednemu z pięciu testów. Jednym z nich była próba łez, polegająca na tym, że posądzana o czarostwo musiała udowodnić swoją zdolność do płaczu, jednak wiele osób było tak przerażonych, że zwyczajnie nie potrafiły zapłakać. W związku z tym śmierć poniosło blisko dwadzieścia z osiemdziesięciu oskarżonych osób.

Ciekawy jest fakt, że w Polsce również odbywały się polowania na wiedźmy. Miały one miejsce na przełomie XIII i XIV wieku, a pierwszy proces miał miejsce w 1511 roku niedaleko Poznania. Ostatnią Polką oskarżoną za czary była Krystyna Ceynowa. Śmierć poniosła w 1836 roku, będąc zlinczowaną przez sąsiadów po tym, jak władze pruskie odrzuciły prośbę o proces o czary.

Autor

  • Miłośniczka lat 80-tych i 90-tych. Zainteresowana historią, kulturą i kryminałami licealistka. Pozytywnie nastawiona do świata i kocha muzykę.