Rządzący wciąż straszą zagrożeniem ze strony Unii Europejskiej, ale także Republiki Federalnej Niemiec. Sprawdźmy zatem, jak układają się wzajemne relacje polsko-niemieckie – czy rzeczywiście jest się czego obawiać i czy zainteresowanie Polską po zachodniej stronie Odry jest tak duże?
Trudne początki
Po drugiej wojnie światowej Niemcy Zachodnie niewątpliwie nie żywiły sympatii do Polski (zdanie niesuwerennych Niemiec Wschodnich było dyktowane przez Kreml, dlatego trudno szukać tutaj odzwierciedlenia rzeczywistych nastrojów). Jeśli spróbujemy jednak spojrzeć na sytuację szerzej niż przez „hurrapatriotyczne” soczewki, które przez ostatnie lata natarczywie nakładane są na nasze oczy, okaże się, iż rzeczywistość jest bardziej złożona. Do 1945 r. przez przeszło 600 lat część tzw. Ziem Odzyskanych była zamieszana przez Niemców. Dramat miliona ludzi, wysiedlonych ze swoich domów z dnia na dzień, tylko potęgował nastroje rewizjonistyczne. Do dziś w szkołach można znaleźć podręczniki z II połowy lat sześćdziesiątych, traktujące dlaczego omawiane tereny nie powinny należeć do Polski. A przecież to prawie 40% naszego dzisiejszego terytorium.
Kompromis jakich mało
A jednak już 25 lat później stało się niewyobrażalne. 7 grudnia 1970 r. kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Willy Brandt i premier Polski Rzeczpospolitej Ludowej Józef Cyrankiewicz podpisali w Warszawie Układ PRL-RFN. Gwarantował on uznanie przez Niemcy zachodnie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. I chociaż już wcześniej została ona potwierdzona w Układzie ZSRR-RFN, był to moment przełomowy. Władze na Kremlu straciły kartę przetargową, jaką była gwarancja zachodniej granicy, a Polacy mieli podstawy, na których mogli powoli budować przyjacielską relację. Po ponad 20 latach, już wolny polski rząd podpisał 17 czerwca 1991 r. „Traktat o dobrym sąsiedztwie i dobrej przyjaźni”.

Biznes ponad podziałami
Od końca XX wieku myśl europejska i najnowsze idee zaczęły napływać do naszego państwa zza zachodniej granicy niczym kultura łacińska do XII-wiecznej Europy. Tak samo jak Otton III Bolesława Chrobrego, raz jeszcze zachodni sąsiad wprowadzał nas do Wspólnoty Europejskiej. Staliśmy się w ten sposób jednym z ważniejszych kierunków kapitału niemieckiego w UE. Przedsiębiorstwa, takie jak Volkswagen AG, Daimler czy Siemens AG, skumulowały w Polsce ponad 35 mld euro. Niemcy od lat pozostają naszym największym partnerem handlowym. My z kolei jesteśmy piątym zagranicznym rynkiem dla Niemiec i ich najważniejszym partnerem w Europie Środkowo-Wschodniej. Wymiana handlowa w poprzednim roku wciąż wzrastała (o 18,9% w skali do pandemicznego 2020 r.) i na koniec 2021 wyniosła ponad 146 mld euro.
Polak już nie złodziej
Lata współpracy i napływ Polskich emigrantów po 2004 r. spowodowały zmiany w podejściu Niemców do Polaków. Regularnie prowadzone są barometry stosunków polsko-niemieckich. Wynika z nich, że coraz częściej sąsiedzi zza Odry kojarzą nas nie z kradzieżami aut, a rzetelną i dobrze wykonaną pracą oraz wysokim poziomem wiedzy. Polacy wciąż dostrzegają możliwości, jakie otwiera przed nimi niemieckie szkolnictwo wyższe (darmowe także dla obcokrajowców) i rynek pracy. Będąc w Niemczech i mając okazję przebywać na uniwersytetach w całym kraju, wielokrotnie słyszałem pochwały w stronę polskich studentów. Według wykonanej przez Instytut Spraw Publicznych i Konrad Adenauer Stiftung ankiety, zaledwie dla 7% Niemców pierwszym skojarzeniem z Polską jest trudna przeszłość. Trzeba wyraźnie podkreślić, że jest to zasługa wielu instytucji (przede wszystkim tych prywatnych), prowadzących działania mające na celu zacieśnienie współpracy polsko-niemieckiej.
Polski handel zagraniczny w 2019 r. Niemcy od lat pozostają naszym największym partnerem biznesowym. Fot. GUS
Kryzys zaufania
Najnowsze badania Barometru Polska-Niemcy, dotyczące relacji między dwoma krajami, ukazują jednak efekty prowadzonej konsekwentnie antyunijnej i antyniemieckiej retoryki władz. „Wśród obywateli Polski poziom zaufania do Niemiec jest niższy niż kiedykolwiek” – pisze dziennik „Die Welt”. Z ankiet przeprowadzonych na początku 2022 r. (zakończonych tuż przed agresją Rosji na Ukrainę) wynika, że zaledwie 48% Polaków dobrze ocenia stan stosunków polsko-niemieckich. Symptomatyczne jest, że poprzednie badanie wskazywało 65%, a w całej ich historii wynik ten nie spadł poniżej 50%. Z kolei wśród Niemców spadł ogólny poziom zainteresowania Polską. Tylko 28% Niemców usłyszało coś o naszym kraju w szkole, a 37% w telewizji. Nasuwa się pytanie: jakie są to informacje? Przez cały lipiec miałem okazję rozmawiać z wieloma Niemcami. Moje natarczywe pytania o stosunek do Polski stały się nawet tematem wspólnych żartów.
Brak zainteresowania
Wzbogaciwszy swoje doświadczenia o codzienną prasę, muszę z żalem przyznać wspomnianemu Barometrowi rację. Niemcy tracą zainteresowanie i chęć współpracy z Polską. Ostatnio mówiło się tylko o konflikcie z Unią, ale Niemcy po pobycie Ursuli von der Leyen w Polsce uznali, że sprawa jest zamknięta. Wciąż doceniają ogromny wkład Polaków w pomoc uciekinierom z Ukrainy. Przez kilka miesięcy gazety pisały, jak przyjęliśmy pod polskie strzechy ponad dwa miliony uchodźców. Teraz wielu z nich jedzie dalej na zachód, niosąc te relacje ze sobą. I to tak naprawdę wszystko. W przeciwieństwie do tego, o czym opowiadał prezes Kaczyński podczas swojego tournée po kraju, nie jesteśmy na ustach całej Europy. Niemcy mają własne problemy (wysoką inflację, kłopoty z demografią, obawy, że zimą zabraknie gazu) i coraz mniejszą uwagę przywiązują do polskich roszczeń, których lista się wydłuża. Nasilająca się nagonka na „Zachód”, mająca na celu zmobilizować prawicowy elektorat przed wyborami, jest tym samym szkodliwa i może doprowadzić jedynie do izolacji Polski na arenie międzynarodowej. A wtedy, osłabieni inflacją i drożyzną, bardzo łatwo możemy wpaść w szpony rzeczywistego zagrożenia ze wschodu. Czy powinniśmy dopuścić, aby ponad 50 lat wypracowywania wspólnego kompromisu, udanej współpracy gospodarczej i prób dialogu o skomplikowanej historii poszło na marne?
O autorze
Uczeń krakowskiego liceum w klasie o profilu prawniczo-ekonomicznym. Redaktor w czasopiśmie Młody Kraków - Czytajże!. Zwycięzca XLIX Olimpiady Historycznej. W wolnym czasie podróżuje, jeździ na rowerze lub chodzi po górach.