Strona główna > Aktualności > Publicystyka > Quo vadis, Polsko? I

Quo vadis, Polsko? I

grayscale photo of people sitting on chair

Krzysztof Bruździak dla Kongresów

Wolność jest jedną z najcenniejszych idei, o jaką ludzie walczyli, walczą i będą walczyć. Przykładem walki o wolność z historii jest Polska. Przez 123 lata byliśmy pod zaborami, ale jednocząc się dla wspólnej idei odzyskaliśmy niepodległość. Dziś dobrym przykładem walki o wolność jest Białoruś. Po raz pierwszy od wielu lat Białorusinki i Białorusini masowo przeciwstawiają się autorytarnej władzy. Jak będzie w przyszłości? Tego nie wiemy, ale niewątpliwie są państwa, w których ludzie potrzebują wolności i będą o nią walczyć. 

W walce o wolność mamy różne środowiska, różne spojrzenia i różne poglądy. Jednak wszyscy, którzy o tą wolność walczą są patriotami i nikomu nie można tego odmówić. Każdy kto działa dla dobra swojego kraju jest patriotą. Polacy jednoczyli się nie tylko w trakcie zaborów, ale również w czasie II wojny światowej, czy też w czasach PRL, czego zwieńczeniem było powstanie  „Solidarności”. Tak właśnie działa potrzeba wolności. Doprowadza do jednoczenia się i do wspólnych działań. Niezależnie od tego, czy ktoś ma poglądy lewicowe, prawicowe, czy centrowe. Trzeba działać ponad podziałami, bo tylko to pozwoli na sukces i będzie korzystne dla Polski. Postacie z historii są wskaźnikami, jak ważna jest jedność, współpraca i wspólnota. Wspomniana już Solidarność jest przykładem, że dla wspólnej sprawy można działać razem. Potrzeba jednoczenia się była konieczna w czasach niewoli, kiedy Polski nie było na mapie świata i tak samo wtedy, gdy władzę w Polsce sprawowali komuniści. Trzeba współpracować.

Jednak w sytuacjach, kiedy władza postępuje źle i stopniowo odchodzi od zasad państwa demokratycznego, nie można być w tej kwestii obojętnym. Kiedy władza odczłowiecza innych to nie można na to przyzwalać. Kiedy władza dzieli ludzi i kategoryzuje obywateli, trzeba powiedzieć stop. 

Niestety obecna władza wypaczyła wiele pojęć i doprowadziła do sytuacji, gdzie teoretycznie neutralne określenia stały się negatywne. Doprowadziła do sytuacji, w której, jak sami wykazują poprzez swoje działania, tylko osoba popierająca obecną władzę może być patriotą. Zwolennicy innych opcji, innych idei i innych przekonań nie mogą być patriotami. Nie mogą kochać swojej ojczyzny. Jest to dziwne i bardzo krzywdzące. Niestety zaczęto rzucać niektórymi określeniami bez zastanowienia. Kolokwialnie mówiąc, rzuca się je na wiatr. Rządzący bardzo łatwo nazywają inne opcje polityczne i innych ludzi “lewactwem”. Bez jakiegokolwiek zahamowania mówią, że dana grupa społeczna, to nie ludzie. Dlaczego tak się dzieje? Przecież żadna władza nie ma moralnych kompetencji, aby kategoryzować obywateli i oceniać, kto, jakim jest człowiekiem. Ciężko się zatem dziwić, że obywatele wychodzą na ulice, aby protestować. 

Mimo tego, że główną przyczyną ostatnich wielkich protestów jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, to obywatele manifestują z wielu innych powodów. Nawet sama kwestia orzeczenia Trybunału jest bardzo skomplikowana. Sposób wyboru sędziów sprawia, że pojawia się aspekt niezgodności tego orzeczenia z prawem. Nie tylko kobiety zaczęły protestować. Robią to wszyscy, którzy czują się skrzywdzeni przez obecną władzę. 

Mnie, jako młodego człowieka bardzo boli fakt, iż obecna władza jawnie łamie prawa człowieka, poprzez perfidne odczłowieczanie. A przecież wszyscy mają prawo do takiego samego poszanowania i do równego traktowania. Boli mnie fakt, że Minister Edukacji Narodowej nie szanuje młodzieży. Nie szanuje tych, dla których powinien pracować i dla których jest przeznaczony poprzez zajmowany urząd. Wszyscy są równi i wszyscy powinni być równo traktowani. Niezależnie od tego, czy ktoś jest katolikiem, ateistą, osobą LGBT, czy popiera lewicę, czy prawicę. Takie aspekty, jak poglądy, orientacja czy wiara nie mogą wpływać na to, czy władza będzie cię szanować, czy nie. Rolą władzy w państwie demokratycznym jest działanie dla obywateli. Dla wszystkich obywateli. Bez wyjątków. 

Zawsze uważałem, że podstawą sukcesu jest współpraca, bo tylko współpracą można zbudować lepszą Polskę. Jednak nie można przyzwalać, na wykluczanie ze wspólnoty, jaką jest nasz kraj. W Polsce mieszkają różni ludzie. Dlatego chciałbym – i nie tylko ja, również moi rówieśnicy, osoby starsze i młodsze  – chcielibyśmy, aby wszyscy mieli równe prawa, aby nie było gorszego i lepszego sortu. Aby wymiar sprawiedliwości był prawdziwy, a nie upolityczniony. Aby przestano pojmować ludzi o innych poglądach jako komunistów, potomków UB, czy anty Polaków. Aktualni decydenci skutecznie kategoryzują i przyznają ludziom wymyślone cechy. To jest głównym powodem tego sprzeciwu wobec władzy. Ludzie chcą, aby ich szanowano i właśnie tego szacunku się domagają. 

Właśnie takimi negatywnymi działaniami, władza doprowadziła do wielkiego podziału wśród ludzi. Myślę, że właśnie to jest tak naprawdę najgorsze, co mogło się stać. Tą kategoryzacją, ocenianiem, odczłowieczaniem i obrażaniem władza sprawiła, że ludzie tak mocno się podzielili. 

Jednak musimy pamiętać, że jesteśmy jednym narodem. Mamy wspólny dom, o który musimy dbać. Nie możemy pozwolić, aby ktoś dalej nas skłócał. Mimo tych przeciwności losu musimy zrobić to, co nasi przodkowie ponad 100 lat temu. Musimy współpracować i prowadzić dialog, aby zachować w Polsce wartości, które wiele lat temu wywalczyliśmy. Musimy pamiętać, że mamy demokrację, że jesteśmy częścią Europy i musimy dbać o to, aby nikt nam tych wartości nie odebrał. 

Trzeba współpracować, trzeba działać wspólnie, ponad podziałami – a nie te podziały tworzyć. Trzeba prowadzić dialog i tworzyć kompromis, jednak nie można być obojętnym, kiedy jakaś władza postępuje źle. Musimy dbać o nasz dom, którym jest Polska.