Strona główna > Aktualności > Młodzieżówki > Prezydent Narutowicz

Prezydent Narutowicz

red and white petaled flower
Czas czytania: 4 minuty

“Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni. / Z Bogiem byli w sojuszu, a z mordercą w pakcie…”, tymi słowami rozpoczyna się wiersz wielkiego polskiego poety Juliana Tuwima “Pogrzeb prezydenta Narutowicza”. 19 grudnia 1922 r. ulicami Warszawy przeszedł kondukt żałobny, w którym żegnano pierwszego Prezydenta II RP, zaledwie 8 dni po zaprzysiężeniu, zabitego 16 grudnia 1922 r. przez prawicowego radykała, Eligiusza Niewiadomskiego.

Wybrany głosami partii socjalistycznych, mniejszości narodowych oraz trzech PSLów Narutowicz, tuż po wyborach stał się obiektem ataku ze strony nacjonalistów. Wbrew oczekiwaniom posłowie “Piasta” w V turze wyborów prezydenckich oddali głosy na ateistę, wieloletniego mieszkańca Szwajcarii i ministra spraw zagranicznych Gabriela Narutowicza, wystawionego do wyborów przez “Wyzwolenie”, a nie na Maurycego Zamoyskiego, kandydata prawicy i dyplomatę. Ta decyzja nie może jednak dziwić, Zamoyski był ziemianinem. Partia chłopska, gorąco popierająca reformę rolną, nie mogła poprzeć w wyborach posiadacza ziemskiego. Witos szybko został obwołany przez prawą stronę zdrajcą, a na Narutowicza od pierwszych godzin po wyborze rozpędzono nagonkę nienawiści i nieuzasadnionej krytyki.

 Nowego prezydenta nazywano “wybrańcem Żydów”. W artykule “Ich prezydent”, Stanisław Stroński pisał: “Obce narodowości, Żydzi, Niemcy, Ukraińcy, głosami swymi w liczbie 103, dołączonymi do mniejszości głosów polskich w liczbie 186, narzuciły wczoraj większości polskiej w liczbie 256 (…) wybór p. Gabriela Narutowicza na Prezydenta Rzplitej Polskiej.(…) Wybór ten zdumiewająco bezmyślny, wyzywający, jątrzący, wytwarza stan rzeczy, z którym większość polska musi walczyć”. Mimo tego że Żydzi, Ukraińcy, Niemcy byli takimi samymi obywatelami II RP jak większość Polaków, Stroński starał się odebrać im moralne prawo do decyzji w sprawie wyboru nowej głowy państwa. Podważał on tym samym wspaniały element dziedzictwa I RP, odrzuca idee tolerancji narodowej i wieloetnicznego, ale wspólnego dla wszystkich obywateli państwa. Podobnie Eligiusz Niewiadomski zniszczył starą, przedrozbiorową polską tradycję niezabijania głowy własnego państwa. Zygmunt Piotrowski pisał w 1938 r.: “Nawet staroszlachecka Rzeczpospolita Polska nie miała królobójstwa. Doczekały się tej hańby – zabójstwa Prezydenta – pierwsze lata Niepodległej Polski”. To nie wybór Narutowicza był “bezmyślny, wyzywający, jątrzący”, ale pełne nienawiści działania czołowych polityków endecji.

11 grudnia posłowie prawicy zbojkotowali zaprzysiężenie prezydenta-elekta. W połączeniu z próbami siłowego wykluczenia z uczestnictwa w zaprzysiężeniu posłów ludowych, żydowskich i lewicowych przez endeckie bojówki chciano upokorzyć Narutowicza. Próbowano zmusić go do przysięgania przed pustą salą sejmową. Julian Nowak, ówczesny premier ze Stronnictwa Prawicy Narodowej, wbrew politycznemu obyczajowi, nie towarzyszył prezydentowi-elektowi w drodzę do Sejmu, a prawicowcy ustawili na drodzę Narutowicza barykady, aby uniemożliwić mu złożenie przysięgi.

Działania Narutowicza w okresie sprawowania funkcji prezydenta pokazały jednak, że starał się on zjednoczyć podzielone społeczeństwo i pokazać, że nie jest prezydentem tylko socjalistów, ateistów i mniejszości, którego tak bardzo obawiała się prawica, ale reprezentantem wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. W okresie zaraz po zaprzysiężeniu odbył spotkanie z kardynałem Aleksandrem Kakowskim, liderem chadecji, a w pozaparlamentarnym rządzie, który chciał powołać aby uzyskać poparcie sejmowej większości, tekę ministra spraw zagranicznych chciał oddać swojemu byłem kontrkandydatowi: Maurycemu Zamoyskiemu.

Jednak lawina nienawiści, jak byśmy dzisiaj powiedzieli: lawina hejtu, runęła na osobę Prezydenta. Powszechna nienawiść prawej strony w stosunku do Narutowicza znalazła swój wyraz w wydarzeniach z 16 grudnia.  W Warszawskiej Zachęcie malarz Eligiusz Niewiadomski oddał strzał w plecy pierwszego Prezydenta Niepodległej Polski. Nie chciał zabijać nikogo innego i z duma, dobrowolnie poddał się aresztowaniu. Oczywiście prawica odcięła się od działań Niewiadomskiego. Stroński opublikował artykuł o chwytliwym tytule: “Ciszej nad tą trumną”. Starał się on zrzucić z siebie moralną odpowiedzialność za zabójstwo Narutowicza. Jednak artykuły “Ich prezydent” i “Zawada” stanowiły inspiracje dla agresywnej nagonki na głowę państwa i mogły tylko pomóc Niewiadomskiemu podjąć decyzje o oddaniu strzału. Oczywiście łatwo było powiedzieć, że Niewiadomski był szaleńcem, a jego czyn nie był spowodowany działaniami prawej strony. Ale czy na pewno? Wygłaszanie nienawistnych haseł przez czołowych działaczy prawicy dało Niewiadomskiemu poczucie słuszności swojego czynu. Czynu, który spotkał się z poparciem najbardziej skrajnych prawicowców. W jego uroczystościach pogrzebowych (został skazany na karę śmierci i rozstrzelany), uczestniczyło około 10 tys. zwolenników zamachu na Narutowicza. Tuwim w swoim wierszu nie omieszka wspomnieć o próbach ucieczki prawicy od odpowiedzialności: “Nie odwracając oczu! Stać i patrzeć, zbiry! / Tak! Za karki was trzeba trzymać przy tym oknie!”. 

Warto użyć słów Adama Ciołkosza: “Zamordowanie Prezydenta Narutowicza przez nacjonalistę polskiego za to i dlatego, że został na ten najwyższy urząd wybrany głosami także mniejszości narodowych, położyło się ponurym cieniem na całym polskim międzywojennym dwudziestoleciu”. Wydarzenia, które miały miejsce w pierwszych latach II RP, pokazują, że nie wystarczy powoływać się na zasady wiary katolickiej, ale przede wszystkim należy je realizować, unikać dehumanizacji oponentów politycznych i goręjącej nienawiści w stosunku do nich. Szanować się wzajemnie, niezależnie od wyznania, poglądów politycznych i pochodzenia etnicznego, traktować dziedzictwo narodowe holistycznie, z całym wachlarzem różnorodności i dobrych tradycji politycznych, a nie odrzucać je dla doraźnych celów politycznych i wyimaginowanych marzeń o “Wielkiej, katolickiej Polsce”, zupełnie nie umiejscowionych w jej historycznych tradycjach. W okresie rosnących napięć i polaryzacji społecznej, należy brać przykład z Narutowicza, prezydenta wybranego w wyniku kompromisu pomiędzy partiami centrum i lewicy, który w swojej krótkiej działalności na urzędzie dążył do porozumienia prawicy i lewicy, starającego się prowadzić racjonalną politykę służącą Polsce i wszystkim jej obywatelom, a nie tylko partykularnym interesom “prawdziwej polskiej większości”. Wydarzenie z grudnia 1922 r. pokazuje jak ważna jest pamięć o tym, że demokracja to nie rządy większości, ale rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości.