Strona główna > Aktualności > Polityka > Polexit – czarny scenariusz dla Polski

Polexit – czarny scenariusz dla Polski

blue and yellow star flag
Czas czytania: 4 min.

O co chodzi z Polexitem?

Pojęcie to powstało w wyniku wydarzenia połączonego z obawami społecznymi. Wydarzeniem tym był Brexit, czyli proces opuszczenia wspólnoty europejskiej przez Wielką Brytanię. Natomiast obawy społeczne wynikają z polityki polskiego rządu prowadzonej względem Unii Europejskiej. Mowa tu o braku chęci ustalenia prymatu prawa europejskiego nad państwowym, a także znanych na szeroką skalę skandalach związanych z elektrownią przy granicy czeskiej w Turowie. 

Połączenie tych dwóch spraw dało początek hasłu „Polexit”, oznaczającemu potencjalne wyjście Polski z Unii Europejskiej.

„Kolejny bezprawny atak Brukseli na Polskę. Nihil novi. Jak tak dalej pójdzie, to Unia Europejska nie przetrwa tej dekady” skomentował poseł Solidarnej Polski, Janusz Kowalski, w odniesieniu do decyzji Komisji Europejskiej w sprawie zwrócenia się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji w sprawie środków tymczasowych z 14 lipca br. o funkcjonowaniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Marszałek Ryszard Terlecki ostro o działaniach Unii Europejskiej

W ubiegłą środę podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu obok rozmów na tematy wydarzenia wkradł się wątek Polexitu, który poruszył wicemarszałek Ryszard Terlecki:

„Brytyjczycy pokazali, że dyktatura brukselskiej demokracji im nie odpowiada Odwrócili się i wyszli” powiedział. Jego zdaniem „powinniśmy myśleć nad tym, w jaki sposób możemy współpracować, żebyśmy wszyscy byli w UE”.

„Ale żeby ta Unia była taka, jaka jest dla nas do przyjęcia” dodał. „Jeżeli pójdzie tak, jak się zanosi, to musimy szukać drastycznych rozwiązań”.

„My nie chcemy wychodzić, u nas poparcie dla Unii jest bardzo silne, dla uczestnictwa w Unii, ale nie możemy dać się zapędzić w coś, co ograniczy naszą wolność i co ograniczy nasz rozwój” podkreślił wicemarszałek.

Prezes Porozumienia nie pozostał bierny w tej sprawie i ocenił, że mamy do czynienia z PiS-exitem. „Wygląda na to, że w kierownictwie partii rządzącej zapadła decyzja, by obrać świadomy kurs na izolacjonizm” powiedział. Zwrócił uwagę na to, że ze względu na położenie Polska nie może pozwolić sobie na fatalne stosunki z Berlinem, Brukselą czy Waszyngtonem.

Czy Polska powinna zostać w Unii Europejskiej?

Panel badawczy Kantar, w ramach przeprowadzonego sondażu dla TVN i TVN24, ustalił, że około 89% respondentów uważa, że Polska powinna zostać w Unii Europejskiej, a zaledwie 6% opowiada się za opuszczeniem jej. Pozostałe 5% nie ma zdania.

Czy polityka PiS może doprowadzić do wyjścia z UE?

W drugim badaniu głosy ankietowanych były mocno spolaryzowane. Odpowiedź „raczej nie” i „zdecydowanie nie” podało około 47% ankietowanych, a odpowiedzi „raczej tak” i „zdecydowanie tak” miały poparcie mniejsze o 5 punktów procentowych w postaci całkowitego wyniku oscylującego na 42%. W tym przypadku opcja „nie wiem/trudno powiedzieć” uzyskała wyższy wynik aż 11%!

Czy w najbliższym czasie dojdzie do Polexitu?

Ze strony partii rządzącej nie ma co liczyć na takie kroki, o czym poinformował nas prezes Jarosław Kaczyński na Twitterze:

„Nie będzie żadnego Polexitu. To wymysł propagandowy, który po wielokroć był stosowany wobec nas. Jednoznacznie widzimy przyszłość Polski w Unii Europejskiej… Jednocześnie jesteśmy zdecydowanie za tym, aby doprowadzić do zakończenia kryzysu, jaki widzimy w Unii Europejskiej. Traktaty w niemałym stopniu przestają obowiązywać albo są wykorzystywane pretekstowo. Zasada równości państw też jest łamana i to w sposób bardzo drastyczny. Widać też tendencje do instrumentalizacji UE przez najsilniejsze państwa, w szczególności jedno Niemcy. Temu musimy się przeciwstawiać. Jesteśmy za tym, by unijne traktaty zostały odpowiednio doprecyzowane tak, aby różnego rodzaju nadużycia były radykalnie utrudnione”.

Warto przypomnieć, że taką sprawę opisuje Traktat o Unii Europejskiej, a dokładniej art. 50, zgodnie z którym każde państwo członkowskie może dobrowolnie podjąć decyzję o wystąpieniu ze wspólnoty zgodnie z własnymi przepisami konstytucyjnymi. Oznacza to, że żadne państwo nie może zostać usunięte ze Wspólnoty wbrew jego woli, o czym w Rozmowie Piaseckiego z 27 kwietnia 2020 r. mówił Leszek Miller:

„Ustawodawstwo Unii Europejskiej, traktaty nie pozwalają żadnego państwa usunąć z Europejskiej Wspólnoty wbrew jego woli. Państwo może wystąpić, ale na własny wniosek”.

Jak Polska wyszłaby na takim posunięciu?

Nie można nazwać takiej sytuacji inaczej jak strzałem w piętę achillesową naszego państwa. Odejście z Unii Europejskiej wiązałoby się między innymi ze spadkiem PKB per capita, który w przypadku Wielkiej Brytanii szacowany jest do roku 2030 na 8 punktów procentowych! Potencjalne wyjście mogłoby spowodować pogłębienie recesji w polskiej gospodarce osłabionej po COVID-19. Według analityków i ekonomistów PKB Polski spadło w 2020 o niecałe 3%.

Ponadto państwa członkowskie Unii Europejskiej są najaktywniejszymi udziałowcami w polskim imporcie i eksporcie. Z danych GUS-u na rok 2019 wynika, że import z państw Wspólnoty kosztował nas w przybliżeniu 727 mld złotych, natomiast eksport przyniósł nam dochód w postaci 750 mld, dzięki czemu Polska uzyskała ok. 23 mld zł. Warto napomnieć, że handel z innymi krajami UE stanowi 80% polskiego eksportu (w tym 28% do Niemiec, a po 6% do Czech i Francji). Eksport do Rosji wynosi 3%, podobnie jak do Stanów Zjednoczonych. Jeśli chodzi o import, 69% pochodzi z państw członkowskich UE (27% z Niemiec, 6% z Holandii i 5% z Włoch). Import z Chin wynosi 8%, a z Rosji 7%.

Zahaczając o sferę życia prywatnego, należy powiedzieć, że zmieniłaby się ona również nie do poznania: znacznie wzrosłyby ceny, a na półkach nie byłoby artykułów spożywczych. Okoliczne projekty nie rozwijałyby się ze względu na brak dofinansowań europejskich, a uczniowie nie mogliby wziąć udziału w programie Erasmus+.

Co prawda to tylko kilka zmian, jakim uległaby Polska tuż po odejściu ze Wspólnoty Europejskiej. Już one jednak wpłynęłyby na życie dużej grupy obywateli i skutecznie doprowadziłyby do regresu w polskiej gospodarce, w rozwoju samorządów oraz do zmniejszenia możliwości samorozwoju mieszkańców Polski.