Strona główna > Aktualności > Wiadomości > „Nie jesteśmy w stanie przewidzieć (do końca) skali bezrobocia”. Jak młodzi odnajdą się na „nowym” rynku pracy?

„Nie jesteśmy w stanie przewidzieć (do końca) skali bezrobocia”. Jak młodzi odnajdą się na „nowym” rynku pracy?

Głupcem by się było, gdyby się nie zauważyło, jak wiele zmian w naszym życiu spowodował koronawirus. Mimo iż szum medialny powoli ucicha, jego konsekwencje będą odczuwalne w wielu aspektach życia jeszcze przez pewien czas. Do jednego z nich należy niewątpliwie gospodarka, a co za tym idzie – kwestia zatrudnienia.

Źródło: Austin Distel, unsplash.com.

Wakacje dla wielu młodych ludzi to czas odpoczynku i wyjazdów. Niemniej jest to też okazja do podreperowania budżetu, który z pewnością ucierpi podczas letnich zabaw. Zazwyczaj nie brakowało wakatów w magazynach, restauracjach, a także przy różnego rodzaju zbiorach.

Niepokój budzą najnowsze dane GUS. Wynika z nich, że w kwietniu przybyło co najmniej 56 tysięcy bezrobotnych. Niewątpliwie wielu z nich nie posiada tzw. poduszki finansowej, a zatem będzie musiało jak najszybciej znaleźć zatrudnienia, zapożyczając się przy tym u znajomych i krewnych.

Dużą dozą niepewności są też obarczone różnego rodzaju działania higieniczne i prewencyjne, podejmowane przez przedsiębiorców. Choć wydaje się to rozsądne, niemniej wiąże się z dodatkowymi kosztami, co z pewnością zniechęci wielu do podjęcia stanowczych kroków. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że duża część z nich będzie musiała borykać się ze skutkami kryzysu jeszcze przez długi czas. Co zatem zrobić w przypadku osób, które przeszły koronawirusa lub jak zabezpieczyć się przed jego nawrotem i kwarantanną pracowników?

Epidemia spowodowała wiele zmian w życiu codziennym. Doświadczyliśmy e-nauczania, a na popularności zyskał tryb pracy zdalnej. Na pierwszy rzut oka daje to dwie ważne implikacje: młodzi ludzie będą mieli pewne braki, a oprócz redukcji pewnych gałęzi gospodarki, wystąpiło ich przetasowanie. O problemach na, poniekąd, tworzącym się na nowo rynku pracy oraz o najbliższej przyszłości pracy dla młodych mówi na łamach naszej Gazety dr hab. Ewa Giermanowska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.

(Owidiusz Pankowski – O.W.): Jak wiemy, sytuacja epidemiczna jest bardzo dynamiczna i ciężko cokolwiek przewidzieć. Wielu młodych w okresie wakacyjnym wspiera sektor gastronomiczny. Czy wiemy już, jak będzie kształtowała się przyszłość sezonowych miejsc pracy i gdzie ewentualnie będzie szukała zatrudnienia młodzież?

(dr hab. Ewa Giermanowska – E.G.): Prace sezonowe, wakacyjne dla młodych ludzi od wielu lat są niezmienne – to usługi i rolnictwo. Ten pierwszy sektor to nie tylko gastronomia, ale także np. usługi kurierskie, na które w okresie pandemii zwiększyło się zapotrzebowanie. Raczej będziemy mieli do czynienia z wymianą niektórych usług, spadkiem zapotrzebowania na niektóre typy usług, ale i wzrostem innych, np. nauka zdalna w szkołach (w różny sposób realizowana) mogła przyczynić się do zaległości programowych u uczniów, co zwiększy zapotrzebowanie na korepetycje; obserwowane wysokie zagrożenie epidemiologiczne w placówkach (żłobki, przedszkola, domy pomocy społecznej) może wpłynąć na zwiększenie zapotrzebowania na usługi opiekuńcze domowe. W rolnictwie, z powodu wyjazdu wielu pracowników sezonowych np. z Ukrainy, już obserwujemy gwałtowny brak pracowników. Tu na pewno będą wolne miejsca pracy, a może też brak pracowników wpłynie na wyższe stawki godzinowe.

(O.W.): W tej chwili na zachodzie panuje ożywiona dyskusja co do tzw. paszportów potwierdzających wyleczenie się z panującej obecnie choroby. Czy w Polsce można się spodziewać „wyjątkowego traktowania” dla pracowników, którzy ją zwalczyli? Lub może z drugiej strony. Czy obecnie pracodawcy wymagają od pracowników wykonywania dodatkowych badań epidemiologicznych i dostarczenia adekwatnych zaświadczeń?

(E.G.): Dodatkowe badania epidemiologiczne wymagane od pracownika łączą się z kosztami, a nie wszyscy pracodawcy będą skłonni do ich ponoszenia. „Wyjątkowe traktowanie” pracownika, który zwalczył COVID-19, jest obarczone dużym ryzykiem niepewności. Tak naprawdę jeszcze nie wiemy, co oznacza wyleczenie: czy nie będzie nawrotów lub innych skutków ubocznych. Co roku pracodawcy i pracownicy zmagają się z infekcją grypy, niektórzy pracodawcy opłacają pracownikom szczepienia, ale nie ma niezawodnych rozwiązań. COVID-19 wprowadził nowe zagrożenia do środowiska pracy i raczej należy się tu spodziewać różnych, elastycznych rozwiązań dostosowanych do specyfiki pracy i danego stanowiska. Na przykład na uczelniach zapewne będzie więcej zajęć prowadzonych w formie zdalnej, konferencji i seminariów online; w biurach część pracowników zostanie oddelegowana do pracy zdalnej, co zmniejszy zagęszczenie powierzchni i ryzyko zakażenia. Niektóre sklepy już przerzucają się na sprzedaż internetową i likwidują salony sprzedaży.

(O.W.): Według najnowszych danych GUS w kwietniu przybyło co najmniej 56 tysięcy bezrobotnych. W jakim stopniu ich zwiększona ilość może stanowić konkurencję dla młodzieży?

(E.G.): Jeżeli mówimy o pracach sezonowych, wakacyjnych dla ludzi młodych, to tutaj nie widzę zagrożenia. To są inne segmenty rynku pracy. Bezrobotni rejestrujący się w urzędach pracy na ogół szukają stałego zatrudnienia. Oczywiście, nie jesteśmy w stanie przewidzieć do końca skali bezrobocia, bo gospodarka jest bardzo dynamiczna i nie znamy wszystkich skutków pandemii. Polska już miała bardzo wysokie bezrobocie młodzieży. Było to przed wstąpieniem do UE w 2004. Stopa bezrobocia młodzieży do 24 roku życia wynosiła wówczas 40%. Ten nadmiar zasobów pracy ludzi młodych już się nie powtórzy, ponieważ wszelkie prognozy demograficzne dla Polski są bardzo niekorzystne i raczej będziemy zmagać się z niedoborem pracowników niż z ich nadmiarem.

Mimo tego trudno jednoznacznie określić, jak to wszystko będzie wyglądać. Prognozy różnią się między sobą na tyle, że w dalszej przyszłości ciężko cokolwiek przewidzieć, choć na obecną chwilę wszystko zaczyna wracać do normy. Co jednak jeśli na jesień koronawirus powróci? Czy wszystkie obostrzenia zostaną przywrócone, czy też może rząd z prezydentem (co samo w sobie jest kolejnym pytaniem) podejmą jakieś inne, alternatywne kroki? Niczego nie można być pewnym. W czasie, gdy ciężko o doświadczenie, a placówki edukacyjne nieudolnie próbują ogarnąć chaos, który wyrzuca na wierzch wszystkie ich słabości, młodym ludziom pozostaje indywidualne dokształcanie się w wybranych przez nich dziedzinach.

Ilustracja: Agata Szmytkowska

 

Owidiusz Pankowski

Tagi: