Strona główna > Aktualności > Wywiady > Muzyka na święta od Martyny Rajchel i Elizy Płotnikowej

Muzyka na święta od Martyny Rajchel i Elizy Płotnikowej

bauble balls hang on christmas tree
Czas czytania: 8 minuty

Święta Bożego Narodzenia, choć w każdym z nas budzą różne skojarzenia, niezaprzeczalnie łączą się muzyką – piosenkami, kolędami czy ścieżkami dźwiękowymi z filmów. Gwiazdka w tym roku na pewno będzie nieco inna, jednak muzyki w tym czasie nie zabraknie, ani w domach, ani w sieci. Między innymi za sprawą bohaterek tego tekstu, które zapewnią muzyczne doznania każdemu z nas.

Eliza Płotnikowa jest uczennicą Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego, która popołudniami uczęszcza na zajęcia w Zespole Szkół Muzycznych drugiego stopnia im. Karola Szymanowskiego w Toruniu. Gra na pianinie i saksofonie, a swoje umiejętności prezentuje w coverach na YouTubie i Instagramie.

Martyna Rajchel to uczennica klasy maturalnej w II LO w Krakowie. Obecnie działa w partii Libertarianie, jest wiceprezeską młodzieżówki tejże partii, członkinią kilku organizacji młodzieżowych oraz organizatorką Świątecznego Festiwalu Charytatywnego – Dobra Nuta.

Te dziewczyny, a w zasadzie młode kobiety, różni wiele, ale łączy je ciekawe podejście do muzyki. Zapraszam do zapoznania się z nimi i ich przemyśleniami na ten temat.

Magda Bródka: Moją pierwszą rozmówczynią jest Eliza Płotnikowa. Cześć, Elizo. Muszę przyznać, że do tej rozmowy zainspirowała mnie twoja aranżacja „All I Want for Christmas”. Więc na początku chciałabym szybko zapytać cię, dlaczego akurat ten utwór wybrałaś do stworzenia świątecznego coveru? 

Eliza Płotnikowa: Po pierwsze, dziękuję bardzo. Jestem mi bardzo miło, że ten utwór spotkał się z tak pozytywnym odbiorem. Był pierwszym, co wpadło mi do głowy, kiedy pomyślałam o tym, żeby nagrać coś świątecznego na kanał. Myślę, że jest to taki flagowy utwór świąteczny, dlatego zdecydowałam się na niego. Ma on też kilka fajnych części, gdzie można pobawić się harmonią czy też wstawić solówkę, mogłam tutaj troszkę zaszaleć.

M. B.: Uczęszczasz do szkoły muzycznej od wielu lat. Bardzo to szanuję, znam wiele osób, które rezygnowały po roku czy dwóch. Miałaś jakieś chwile kryzysu?

E. P.: W szkole muzycznej uczę się tak naprawdę już od dziewięciu lat. Przeszłam przez edukację pierwszego stopnia dwa razy, najpierw cztery lata na pianinie, następnie na saksofonie. Gdzieś myślę, że na początku mojej edukacji na pianinie nie byłam jakąś wielką fanką grania, zaczęłam szkołę muzyczną, kiedy miałam dziewięć lat. Im byłam starsza, tym mniej miałam ochotę siadać i ćwiczyć, bo, nie oszukujmy się, jest to jakiś obowiązek. W trzeciej klasie chciałam zrezygnować i byłam naprawdę blisko, jednak moja nauczycielka i moja mama starały się mnie odwieść od tego. Zdecydowałyśmy wspólnie, że skończę przynajmniej ten pierwszy stopień, jako że został mi jedynie rok do otrzymania dyplomu. W czwartej, ostatniej, klasie tak polubiłam grę i tak po prostu wciągnęłam się w to, że już zostałam i po tym roku mój stosunek do pianina zmienił się z “chcę zrezygnować i gram, bo muszę” do ogromnej przyjemności i chęci pójścia na drugi stopień. Od tamtej pory nie miałam żadnego kryzysu, nie zastanawiałam się nad tym, żeby zrezygnować. 

M. B.: Czym jest dla ciebie muzyka?

E. P.: Muzyka jest dla mnie formą ekspresji artystycznej i formą wyrażenia siebie w pewien sposób. Generalnie nie jestem zbyt dobra w takie, powiedziałabym manualne rzeczy, pamiętam, że moje prace na plastykę rysował mój tata. Natomiast muzyka jest czymś, co naprawdę lubię, to mój żywioł i moja ogromna pasja przede wszystkim. Tak naprawdę nie wiem, w jakim miejscu na ziemi byłabym gdyby nie to, że przez większość mojego życia muzyka towarzyszy mi w takiej zaawansowanej formie.

M. B.: Dlaczego akurat saksofon i pianino? Z perspektywy czasu wolałabyś grać na czymś innym czy spełniasz się w tym, co robisz?

E.P.: Jeśli chodzi o pianino, tak naprawdę nie pamiętam, jak dokonaliśmy wyboru. Saksofon faktycznie już wybrałam sama, nie była to decyzja podyktowana egzaminami czy różnymi innymi czynnikami. Nie widzę siebie na innym instrumencie, zupełnie nie wyobrażam sobie grania na perkusji, gitarze, wiolonczeli czy skrzypcach. Myślę, że zarówno saksofon, jak i pianino idealnie oddają mój charakter i to, kim jestem.

M. B.: Założyłaś też kanał na YouTube, na którym publikujesz swoje covery znanych utworów. Nie bałaś się krytyki? Dużo czasu zajmuje ci nagrywanie i montaż?

E. P.: Jeśli chodzi o mój kanał, to jego głównym założeniem i celem była dobra zabawa i podzielenie się ze światem moją wizją na dane utwory lub po prostu ich wykonaniem. Nie spodziewałam się żadnych ogromnych rezultatów, dalej się ich zresztą nie spodziewam. Jestem otwarta na wszelką krytykę i przed każdą publikacją filmy te widzi kilka osób, które po prostu dają mi szczerą opinię która zazwyczaj nie brzmi „to jest super”. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo uważam, że konstruktywna krytyka jest bardzo potrzebna, bo to ona pozwala nam się rozwijać i w momencie, kiedy będziemy na nią zamknięci, będziemy po prostu stać w miejscu. Jednak jestem naprawdę podekscytowana, kiedy widzę sto wyświetleń pod filmem czy sto subskrypcji. Nie są to jakieś wielkie liczby, ale kiedy wyobrażę sobie, że sto osób właśnie zobaczyło to i powiedziało „tak, chcę oglądać to dalej”, to jest to dla mnie naprawdę niesamowite. Uważam, że jest to dość pracochłonne zadanie, ponieważ często zaczyna się od napisania aranżacji, następnie trzeba to wyćwiczyć, nagrać, co zajmuje kolejne kilka godzin, no i oczywiście zmontować. Jest to naprawdę dużo pracy, której może nie widać wprost, bo trzeba by się zastanowić, ile tego wszystkiego jest. Ale myślę, że jest to tego warte. Mam nadzieję, że muzyka pozostanie moją pasją, nie stanę w miejscu i dalej będę się w niej rozwijać, bo myślę, że to jest po prostu piękne.

M. B.: Co ze świętami? Macie w rodzinie jakieś świąteczne tradycje związane z muzyką?

E. P.: Podgrywam zwykle jakieś kolędy i wspólnie śpiewamy. Tak naprawdę w święta staramy się spędzić czas i wykorzystać go na ile się da z rodziną. Jako że jesteśmy rozrzuceni po całej Europie i jest to jedna z niewielu okazji, żeby się spotkać, tutaj muzyczne tradycje odchodzą gdzieś na dalszy plan.

M. B.: W zeszłym roku miałam przyjemność zaśpiewać na organizowanym przez ciebie koncercie świątecznym. Jak się czułaś reżyserując takie przedsięwzięcie?

E. P.: Myślę, że ten koncert był ogromnym przedsięwzięciem na tamte warunki i nasze możliwości, zarówno techniczne, jak i czasowe. Nie byłam w stanie uczestniczyć we wszystkim na tyle, na ile bym chciała i jestem wdzięczna wszystkim wykonawcom i osobom, które wspierały nas od strony technicznej za wielkie i zaangażowanie i mobilizację i za to, że wszyscy świetnie sobie poradziliśmy. Czułam ogromną odpowiedzialność, ale też wiedziałam, że mogę na wszystkich liczyć i sobie poradzimy. 

M. B.: Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Czy chciałabyś dodać coś od siebie dla naszych czytelników? 

E. P.: Pamiętajcie, żeby oglądać saxopianist na YouTube i Instagramie.

Pozostając w temacie koncertowym, Martyna Rajchel również udzieliła mi kilku bardzo interesujących odpowiedzi. 

Magda Bródka: Cześć, Martyno. Rozmawiamy w połowie grudnia, więc na początku chciałabym cię zapytać, czy czujesz już bożonarodzeniową atmosferę?

Martyna Rajchel: Cześć. Szczerze mówiąc, tak. I to w dodatku pierwszy raz od wielu lat.

M. B.: Skąd wziął się pomysł na Dobrą Nutę? Czy od początku planowałaś wydarzenie na tak dużą skalę? Zaskoczyła cię współpraca i odzew ponad 300 osób?

M. R.: W zeszłym roku mój kolega z liceum podsunął mi pomysł, aby zorganizować Licealny Koncert Charytatywny Online. Dobra Nuta to pewna kontynuacja, tyle że tym razem zbieramy datki dla dzieciaków z hospicjum, a nie dla medyków na walkę z koronawirusem. Inspirowałam się zeszłorocznym wydarzeniem, ale od początku planowałam, by tym razem było ono nieco większe. Nie zaskakują mnie ani liczne współprace, ani sam odbiór koncertu, bo w tym roku bierze w nim udział o wiele więcej szkół (w zeszłym roku były tylko trzy), a więc i uczestników jest więcej. 

M. B.: Uważasz, że ludzie chętniej pomagają dzięki muzyce?

M. R.: Jeśli mam być szczera, to nie mam pojęcia. Ale zawsze to jakieś urozmaicenie – nie wpłacamy tylko pieniędzy, nie otrzymując niczego w zamian, ale możemy miło spędzić czas i posłuchać pięknych piosenek.

M. B.: Dlaczego środki są zbierane akurat na hospicjum imienia ks. Józefa Tischnera?

M. R.: Pomyślałam o tym, że święta to czas, w którym każdy powinien się radować i kiedy większość dzieci dostaje chociażby drobne upominki. Chciałam, aby podopieczni hospicjum też otrzymali świąteczny prezent, zwłaszcza że większość pieniędzy przeznaczana jest na ich leczenie. 

M. B.: Jak wyglądają przygotowania do tego wydarzenia? Możesz nam coś na ten temat zdradzić? 

M. R.: Na początku odezwałam się do kilku organizacji w sprawie objęcia koncertu patronatem. Pomógł mi też mój znajomy z Warszawy, który stworzył dla całego wydarzenia nową szatę graficzną. Obecnie czekamy na ostatnie zgłoszenia, a od 15 grudnia zabieramy się za montaż. Musimy połączyć wszystkie występy, poprzeplatać je z zapowiedziami naszego prowadzącego i sprawić, żeby wszystko było zgrane i przyjemne w odbiorze. Potem tylko godziny wstawiania tego na YouTube i można będzie cieszyć się muzyką. 

M. B.: Jak wyglądają  twoje relacje z muzyką? Grasz na czymś, śpiewasz?

M. R.: Bardzo lubię muzykę, ale sama zbytnio się w nią nie angażuję. Umiem brzdąkać na ukulele i czasem coś pośpiewam, ale na zajęcia ze śpiewu nikt mnie w życiu nie zaciągnie. Zresztą, rok temu występowałam też podczas Licealnego Koncertu Charytatywnego, w tym roku może też się uda. 

M. B.: Czy muzyka w jakiś sposób towarzyszy twojej rodzinie w święta?

M. R.: Kompletnie nie. Wolimy rozmawiać i oglądać filmy. Muzyka ewentualnie leci gdzieś w tle. 

M. B.: Dziękuję ci bardzo, czy chciałabyś dodać coś od siebie?

M. R.: No cóż, dodam tylko, że gorąco zapraszam na nasz Koncert – mam nadzieję, że zobaczy go jak najwięcej osób. I oczywiście wesołych świąt!

Ja również gorąco zapraszam Was już teraz na kanał Elizy – saxopianist, a w najbliższą sobotę na wydarzenie organizowane przez Martynę, które możecie znaleźć na Facebooku. Choć tegoroczne święta na pewno będą inne niż dotychczas i być może czegoś w nich zabraknie, na muzykę zawsze możemy liczyć. 

[info do kochanej korekty – jeśli tekst miałby się ukazać po 20.12, to fragment “a w najbliższą sobotę na wydarzenie” można chyba zmienić na “oraz na zapis transmisji…”]