Strona główna > Aktualności > Kultura > Kto się boi modliszek?

Kto się boi modliszek?

Czas czytania: 2 min.

Mówi się, że samice modliszki zjadają samców po kopulacji. Podobno to mit, podobno dzieje się tak jedynie w 5 do 30% przypadków. Mimo to utrwaliła się w języku taka alternatywna nazwa dla francuskiej „femme fatale”. Ta z kolei jest stara jak świat, albo raczej cywilizacja, bo występowała już w starożytnych wierzeniach, mitach greckich czy Biblii. Przez wieki przejawiała się w literaturze i sztuce, a szczególnie widoczna była w filmach noir. Patriarchalny świat uwieczniał na płótnie, kliszy, papierze kobietę fatalną, synonim zguby mężczyzny. Była przeciwwagą dla wizerunku kobiety delikatnej, „femme fragile”. Jednak czy w pewnym momencie ten obraz kobiety modliszki nie odszedł od swojego pierwowzoru?

I jest w tej kreacji kobiety niebezpiecznej coś fascynującego, bo z jednej strony symbolizuje kobietę wyzwoloną spod męskiej dominacji, kobietę, która przejmuje ster i to ona ma wpływ na bieg wydarzeń. Z drugiej strony jej wizerunek i motywacje, niekiedy sprowadzane jedynie do seksualności i chciwości, działały antyfeministycznie, zwłaszcza wtedy, kiedy na końcu mężczyzna przywracał swój porządek. I tyle, kurtyna opada, widzowie opuszczają kino, czytelnik odkłada książkę na półkę. Ale czy „femme fatale” to koniecznie kobiety, które mają złe zamiary? Nie można przecież uznać, że to po prostu pozbawione uczuć istoty, czyhające na mężczyzn gotowych służyć im na każde skinienie.

Odnoszę wrażenie, że często nazywamy tak po prostu bohaterki zdecydowane, stanowcze, piszące własną historię. Co z motywem Judyty? Caravaggio uwiecznił ją na swoim obrazie, gdy pełna skupienia dosłownie skraca Holofernesa o głowę. Czy możemy nazwać ją kobietą fatalną? Może w dzisiejszych czasach byłaby businesswoman, dzielnie przebijającą się przez szklany sufit w sukience i wysokich obcasach? Warto wziąć też pod uwagę, że nawet dzisiaj w patriarchalnym świecie niełatwo kobiecie osiągnąć sukces. To się oczywiście zmienia i ulega poprawie, ale jeśli w XXI wieku nie jest to proste, to jeszcze trudniejsze było w przeszłości.

Bo czy nie o to chodziło wielu „femme fatale”? O szczęście i sukces? Korzystały ze swojego piękna i wpływu na mężczyzn, działając w myśl zasady, że albo zabijasz, albo jesteś zabity. Czy złe zamiary miała przykładowo grana przez Ritę Hayworth tytułowa bohaterka „Gildy”? Miałam przyjemność kilkukrotnie obejrzeć ten film i Gilda nie wzbudziła we mnie złości, nie miałam ochoty nakrzyczeć na nią i zbesztać za jej zachowanie. Wręcz przeciwnie, odczuwałam w stosunku do niej litość i współczucie. A przy tym podziw, bo była moim zdaniem niezwykle silną kobietą, stawiającą na swoim i niezgadzającą się na robienie tego, co kazał jej mąż. Była zagubioną, nieszczęśliwą, szukającą spełnienia buntowniczką. Tak jak wiele innych kobiet w historii i kulturze, które nazywamy kobietami modliszkami. Niezrozumiane, oceniane powierzchownie, ale ważne. Budzące strach i fascynację.

Modliszki.

 

Autor

  • "Połączenie Thatcher i Katarzyny Wielkiej z akcentem Hepburn." Do tego fanka Elżbiety I i Virginii Woolf. Poza tym licealistka i koordynatorka Wielkopolski w Młodej Unii.