Strona główna > Aktualności > Polityka > „Kraj murem podzielony”

„Kraj murem podzielony”

closeup photography of brown brick wall
Czas czytania: 5 minuty

Julia Czekalska dla Kongresów

Całkiem niedawno, kraj obiegła informacja o planowanym wydaniu około 400 mln. złotych, na wsparcie działalności artystów w czasie pandemii. Na taką pomoc nie mógł liczyć jeden z czołowych zespołów-„Kult”, który jest autorem słów tytułowych tego artykułu.

Punkt wyjścia: 10 kwietnia 2010 rok, kilka minut po godzinie dziewiątej czasu polskiego, polskie media wydały komunikat: „Katastrofa pod Smoleńskiem, nie żyje prezydent- Lech Kaczyński”, podobny nagłówek można było spotkać na każdej stronie internetowej. Kilka dni później pojawia się (utarty już dziś) slogan: „To wszystko wina Tuska?”. Oburzenie i „burza” w mediach, która jest wszystkim doskonale znana. Tak rozpoczął się proces upadającej wspólnoty społeczeństwa polskiego. 

ZBRODNIA

Cały świat ma oczy skierowane ku państwu polskiemu. Informacja o tragicznej śmierci prezydenta obiegła praktycznie cały świat. To właśnie w roku 2010, można zaobserwować, pierwsze syndromy podzielności i rozbicia narodu. Pojawia się głos społeczeństwa, na czele  z Macierewiczem, twierdzący, że sytuacja mająca miejsce 10 kwietnia, jest zbrodnią, a może i nawet zamachem. Do tego dochodzą oskarżenia wysuwane w kierunku ówczesnego Premiera. Ludzie zaczynają się dzielić swoimi poglądami, dyskutują o katastrofę- pojawiają się głosy uważające, że za wszystkim stoją Rosjanie, że to spisek. Inni starają się nie wyciągać pochopnych wniosków, czekają na zdanie specjalistów i raporty z oficjalnego śledztwa. Kraj jest w żałobie. Rozpoczynają się comiesięczne obchody upamiętniające to, co się wydarzyło. Stosunek Polaków jest różny. Pojawia się coraz więcej pytań, m.in kto zapłaci za rosnące koszty opłacenia policji, która obstawia obchody. Czy taka jest rola państwa- finansowanie osobistych interesów? Odpowiedzi nie otrzymujemy do dziś.

KATASTROFA SMOLEŃSKA

Powoduje, że w społeczeństwie coś pęka. Media nieustannie „huczą”, mówiąc o tragicznej śmierci Prezydenta RP oraz  86 innych posłów. Niepokój, irytacja, może i strach, a po chwili także zniesmaczenie, spowodowane wyczerpaniem tematu towarzyszą Polakom przez długi czas.

RZĄDY BEATY SZYDŁO:

Jesień, 2015 rok. Zmiany na scenie politycznej. Do władzy dochodzi Prawo i Sprawiedliwość. Pojawia się propozycja reformy edukacji, która jest kolejnym wydarzeniem, które dzieli Polaków. Rosnące obawy nauczycieli. Lęk przed utratą pracy, bałagan spowodowany niedopracowaniem programów nauczania, brak wytycznych ze strony rządu, jak program ma być rozdzielony na poszczególne lata. Brak przygotowanych podręczników na czas, przez co niektórzy uczniowie zakupili swoje książki dopiero w połowie września. Zamykanie gimnazjum, bądź ich przekształcenia na szkoły podstawowe- co generuje kolejne koszty, którymi są często obarczone samorządy lokalne.
Nie trzeba było długo czekać, aż Rząd posunie się dalej. Rok 2017, dokładnie 12. Lipca- na posiedzeniu Sejmu, z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości, uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i nowelizację ustawy dotyczącą sądów powszechnych, a zaledwie kilka dni później, uchwalono zupełnie  nową ustawę o Sądzie Najwyższym, na mocy której miały powstać między innymi trzy nowe Izby Sądu Najwyższego. Po tych informacjach, które błyskawicznie obiegły media, niemalże natychmiastowo rozpoczęły się protesty. Jeszcze tego samego dnia, ludzie wyszli tłumnie na ulice, skandując hasła takie jak „Wolne sądy!”, czy „Andrzej wetuj”. To pierwsze tak liczne protesty, skierowane przeciwko władzy, od 89 roku. Po raz kolejny, pojawiają się zwolennicy, jak i przeciwnicy nowych reform wprowadzanych przez PiS. Kolejna walka Polaków z Polakami.

WYBORY

Z pewnością większość z nas kojarzy obrazki i grafiki, które obiegły Internet po wyborach prezydenckich, a właściwie po ich II turze. Mam na myśli grafikę, pokazującą jak głosowały poszczególne województwa. To kolejne potwierdzenie, a zaraz ilustracja społeczeństwa. „Mój kraj murem podzielony”. Z jednej strony PiS, z drugiej przeciwnicy, bo walka toczyła się już tylko
o wyeliminowanie Andrzeja Dudy i chęć zmian.

COVID-19 i „ustawa antyaborcyjna”

Pandemia- zamknięcie szkół. Chaos spowodowany nieprzygotowaniem szkół do e-nauczania, brak programów, brak sprzętów. Za chwilę, lock down całkowity- spadki finansowe, upadki małych lokalnych przedsiębiorstw. Chwila oddechu, wakacje… I cytując klasyka „od nowa- polska ludowa…” . Jakby problemów „życia codziennego” było mało, rząd wpada na genialny pomysł uchwalenia właśnie teraz, podczas zaawansowanego stadium pandemii, ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne. Reakcja społeczeństwa jest natychmiastowa- ludzie po raz kolejny wychodzą na ulicę, tym razem, już bez żadnych pohamowań. Skandują hasła z bluźnierstwami. Protestują zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Gromadzą się głównie młodzi, ale nie brakuje także seniorów. Mobilizują się małe miasteczka. Protesty w dużych miastach, takich jak Łódź, biją rekordy pod względem liczebności. Obywatele stają do walki z niesprawiedliwością i w imię obrony demokracji. Oczywiście nie brakuje osób, stojących po stronie Kościoła i zgadzających się z wprowadzeniem ustawy. Drastyczne zdjęcia, przedstawiające obywateli potraktowanych gazem przez policję. Obrazki, których się nie zapomni- wojsko stojące przez budynkiem sejmu, „kolekcja” radiowozów policyjnych przed domem Kaczyńskiego. W Polsce znowu panuje polityczne „pospolite ruszenie”. Po raz kolejny, kraj murem podzielony. Ten mur to nie tylko barierki ogradzające ulice warszawy, to nie tylko mur policjantów, ale to też mur w naszym umyśle.

—————-

Polskie społeczeństwo jest podzielone. W dodatku nieustannie towarzyszą nam problemy związane
z komunikowaniem się między sobą. Brakuje debaty publicznej- politycy nie stają do rozmów, do negocjacji, a jeśli- brakuje merytorycznej dyskusji. Ale wina nie leży tylko po ich stronie, często także my nie umiemy dyskutować. Żyjemy w swoich racjach, przekonani co do własnego „ja”. Kraj, rzekłabym- katolicki. Wydawałoby się, że żyjący zgodnie z moralnością i wszelkimi zasadami etycznymi. Ale chyba nie do końca…
Brak solidarności, brak jedności, a może i nawet mały upadek demokracji.
Zawsze były podziały i będą, ale czy w takim stopniu? Czy społeczeństwo polskie nie miało na celu żyć w duchu wolności i moralności? Czy na tym nam zależy?

Zastanawiające jest, dokąd zmierza polska polityka. Czy nawet w pandemii „Polak- Polakowi wilkiem”? Czy w Polsce następuje powoli do zmian ustrojowych? Bo przecież wolność obywateli zostaje zaniechana.  Jak odbudować polską jedność? I czy jeszcze kolokwialnie mówiąc „będzie dobrze”?

W ciekawych czasach przyszło nam żyć…

Choć jak to mówią- zmiany zaczynajmy od siebie, do wielkich rzeczy dojdzie potem.