Przejdź do treści

Kościół Smoleński, czyli Macierewicz wyciągnięty z szafy

Antoni Macierewicz – były Minister Obrony Narodowej, zdymisjonowany przez obecnego Premiera Mateusza Morawieckiego. Człowiek, który przez ostatnie lata trzymał się z boku polityki. Co tym razem spowodowało jego powrót?

Wojna na Ukrainie

Wszyscy wiemy, że Putin zaatakował Ukrainę. Każdy widział obrazki przedstawiające bestialsko mordowanych cywili. Możemy sobie pomyśleć – ten wariat Putin jest do wszystkiego zdolny. A czemu nie miałby być zdolny zabić polskiego Prezydenta? Stara zasada – jeśli człowiek raz popełnił przestępstwo, to jest w stanie zrobić to po raz drugi. I właśnie tak kreuje się Putina. Wykorzystano ból wielu Ukraińców, aby powrócić z narracją zamachową i przez to uruchomić tzw. Kościół Smoleński a wraz z nim jego wyznawców, którzy wierzą, że 10 kwietnia 2010 siły państwa rosyjskiego dokonały zamachu.

Kaczyński ostatnio… polubił media

Wicepremier po dłuższej przerwie od aktywności medialnych udzielił kilka wywiadów. Oczywiście, mediom sprzyjającym obecnej władzy. Zresztą czego innego byśmy się spodziewali po Panu Premierze? Cyklu wywiadów dla przychylnych sobie mediów Prezes zaczął udzielać kilka tygodni temu. Przesłanie dla „smoleńskich wiernych”, czyli dla najtwardszego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości jest jedno – to był zamach.

Kaczyński ostatnio zabronił wydawania corocznych raportów Macierewicza. Jednak, jak wielu trafnie przewidywało – powrót tematu Smoleńska był jednocześnie jego powrotem do poważnej polityki. Prezes nikogo nie przywraca do swoich łask bez powodu. Macierewicz aktualnie jest mu wygodny politycznie, ale za jakiś czas postąpi jak dziecko – gdy zabawka mu się znudzi, to ją po prostu wyrzuci.

Powrót teatrzyku

Co czułabyś_czułbyś, gdyby najbliższa Tobie osoba zginęła w tragedii i przez lata sprawa ta byłaby badana pod polityczne dyktando? Za dużo polityki, za mało pamięci”– mówi Barbara Nowacka, której mama Izabela Jaruga-Nowacka zginęła w katastrofie smoleńskiej.

To właśnie od lat czuły rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. Prosiły, błagały. Dopiero po czasie Kaczyński zabronił wydawania raportu Macierewiczowi. Jak to jednak w polityce bywa, jest to gra niemająca żadnych uczuć. Gdy tylko powrót określonej narracji był korzystny dla konkretnej partii, ta po prostu wyciągała ją z szafy. A wraz z nią Macierewicza i jego „wiernych”.

Antoni Macierewicz, wracając z szafy pociąga za sobą ludzi, którzy wierzą w zamach. Tylko nie pociąga ich za sobą on sam, a narracja stosowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Skoro Prezes się zgadza w wywiadach z tezami Macierewicza, to czemu ja miałbym się nie zgodzić? – zdają się myśleć działacze Prawa i Sprawiedliwości. Czytając różne media, może się zdawać, że jedyną grupą w PiS-ie są wierni zamachu – jednak to nieprawda.

Ateiści Smoleńscy

Grupa w PiS-ie, która w żaden zamach od początku nie wierzyła. Poznajcie Zbigniewa Girzyńskiego i Bolesława Piechę. Obydwóch łączy jedno – daleko nie zaszli. Girzyński jest już poza klubem Prawa i Sprawiedliwości – w kole poselskim Polskie Sprawy. Jego ton od początku był jeden – Mówimy o sprawach, które powinny być kwestią wiedzy, a nie wiary.

Bolesław Piecha, były minister zdrowia w rządzie Kaczyńskiego, aktualnie jest na uboczu. Tak, jest zastępcą przewodniczącego Komisji Zdrowia – jednak nie jest znaczącą osobą publicznie – Nie muszę wierzyć we wszystko, co mówi Antoni Macierewicz. W tej sprawie nadal wiele jest niewyjaśnionych kwestii. Ale w zamach nie wierzę. Czemu? Wiara jest kwestią indywidualną, trudną do wytłumaczenia.

Ile będą to jeszcze wałkować?

Nie wiem, nie siedzę w głowie Jarosława Kaczyńskiego. Jednak, póki Smoleńsk będzie wygodnym tematem, Macierewicz może cieszyć się wolnością poza szafą tematów, które już do tak wygodnych nie należą. Wątek ten niewątpliwe będzie kontynuowany. Jednak jednego możemy być pewni. Nie ostatni raz słyszymy o Antonim Macierewiczu.

Fot. nagłówka: Paweł Supernak/PAP

O autorze

Gazeta Kongresy to młodzieżowe media o ogólnopolskim zasięgu. Jesteśmy blisko spraw ważnych dla młodego pokolenia – naszych spraw.