23 sierpnia spółka ANWIL poinformowała o tymczasowym wstrzymaniu produkcji nawozów sztucznych. Wysokie ceny gazu zmusiły do ograniczenia lub zamrożenia produkcji czołowe polskie spółki w dziedzinie nawozów azotowych. Konsekwencje zatrzymania ich działalności sięgają jednak znacznie dalej, niż można by się na pierwszy rzut oka spodziewać.
Gaz towarem luksusowym
Kryzys, jaki dosięgnął koncerny chemiczne, spowodowany jest gwałtownym i kolosalnym wzrostem cen gazu. Aktualnie biją one historyczne rekordy. 22 sierpnia w holenderskim TTF odnotowano rekordowy poziom 280 euro za megawatogodzinę. W ciągu tylko jednego tygodnia ceny gazu ziemnego wzrosły o 41%. Jeszcze tej wiosny nie przekraczały one 100 euro za jedną megawatogodzinę. W czerwcu nastąpił ich wzrost do 200 euro, a obecnie zbliżają się one do 300.
Rosja zaostrza szantaż energetyczny
Podczas gdy przerwa techniczna Nord Stream 1 trwa, ceny gazu szybują w górę. Jest to spowodowane ryzykiem odcięcia dostępu do niego przez Rosję. Taka wizja wywołuje panikę na rynku. Europejska branża chemiczna szykuje się na utrudnienia przy wielkoseryjnej produkcji. Spółki ograniczają zużycie gazu, co w pierwszej kolejności uderza w przemysł nawozów azotowych. Gaz ziemny jest bowiem bazowym surowcem przy ich produkcji.
Polskie spółki ostro redukują działalność
„W związku z rekordowymi cenami gazu, głównego surowca wykorzystywanego przy produkcji w Grupie Azoty Puławy, puławska Spółka Grupy Kapitałowej Grupa Azoty podjęła decyzję o czasowym ograniczeniu produkcji na kolejnych instalacjach” – czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie Grupy Azoty Puławy. W ostatnim czasie o ograniczeniu produkcji poinformowały również trzy inne zakłady Grupy Azoty oraz spółka Grupy PKN Orlen ANWIL.
Plan Kowalczyka i Sasina
O możliwych rozwiązaniach kryzysu dyskutowano podczas posiedzenia Rady Ministrów. Na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w planach jest państwowa interwencja na rynku nawozów sztucznych. Przygotowanie planu mechanizmu cenowego, podażowego i popytowego leży w kompetencjach wiceministrów Jacka Sasina i Henryka Kowalczyka. Jak poinformował rzecznik rządu, Piotr Müller, plan ma za zadanie „pozwolić na odpowiednie zabezpieczenie kosztowe zakupu i produkcji”, co ma ustabilizować sytuację cenową.
Rzecznik uspokajał, że zapasy nawozów wystarczą na najbliższy czas. Jeśli jednak produkcja nie zostanie wznowiona w stosunkowo niedalekiej przyszłości, czekać nas może wyczerpanie magazynów.
Efekt domina w gospodarce
Skutki zahamowania produkcji nawozów sztucznych będą jednak dużo poważniejsze. Przy ich wyrobie powstawał dwutlenek węgla, który przekazywany był innym branżom, w szczególności żywieniowej. Wyrwanie jednego ogniwa wpływa na cały łańcuch pokarmowy gospodarki. Dotąd firmy nie składowały zapasów CO2, więc jego wyczerpanie nie jest odległą w czasie kwestią. Brak CO2 na rynku uniemożliwia produkcję suchego lodu, który jest niezbędny podczas transportu żywności. Branża mleczarska bije na alarm – dwutlenek węgla jest niezbędny w procesie paczkowania produktów spożywczych.
„Brak dostaw CO2 może mieć bardzo poważne skutki dla całego przemysłu żywnościowego i napojowego, dlatego będziemy apelować o natychmiastowe rozwiązanie tego problemu bezpośrednio i poprzez organizacje branżowe” – poinformowała 27 sierpnia portal Money.pl Katarzyna Borucka, dyrektor ds. korporacyjnych i zrównoważonego rozwoju, Coca-Cola HBC Polska.
Kryzys gospodarczy może doprowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego w kraju. Jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania, w sklepach zabraknąć może podstawowych produktów.