Strona główna > Aktualności > Wywiady > Gimnastyka stała się moją pasją

Gimnastyka stała się moją pasją

fot. Leszek Tomaszewski
Czas czytania: 7 min.

Fot. Leszek Tomaszewski

(Mateusz Lewandowski – M. L.) Sama o sobie mówisz, że piszesz, trenujesz, tworzysz podkłady do gimnastyki artystycznej i projekty strojów startowych, nagrywasz filmy na YouTubie, marzysz o zostaniu aktorką, a pozostałe 98% czasu oglądasz Netflixa. Jak zaczęło się twoje zaangażowanie w sport i sztukę?

(Weronika Kłujszo – W. K.) Jeżeli chodzi o gimnastykę, to zaczęłam ją trenować dopiero trzy lata temu. Wcześniej byłam tancerką kiedy mieszkałam w Szczecinie. Po przeprowadzce do Warszawy stwierdziłam, że nie chcę już tańczyć, a wolę robić rzeczy, które są bardziej skupione na rozciąganiu. Mama znalazła dla mnie klub gimnastyki artystycznej. Poszłam na pierwsze zajęcia i po prostu stwierdziłam, że pójdę też na kolejne. Nawet nie wiem, kiedy gimnastyka stała się moją pasją i nie wyobrażam sobie, że mogłabym kiedykolwiek jej nie trenować.

(M. L.) Zajmujesz się teraz głównie gimnastyką artystyczną, kiedyś tańczyłaś. Co dają Ci te sporty?

(W. K.) To są zupełnie różne sporty. Gimnastyka skupia się bardzo na rozciągnięciu i na pracy z rekwizytami, czego w tańcu w ogóle nie miałam. Taniec był dla mnie bardziej hobby i zabawą, a gimnastyka to dla mnie sport o wiele poważniejszy. Zajęcia z tańca były dla mnie przyjemną rozrywką, ale nie były aż tak istotną częścią mojego życia jak teraz gimnastyka.

(M. L.) Czym zajmujesz się na co dzień? W Internecie można znaleźć o Tobie bardzo wiele. A tak prywatnie?

(W. K.) Na co dzień przede wszystkim chodzę do szkoły. Ogólnie, jeżeli mam czas wolny i akurat nie idę na trening, to spędzam go na pisaniu – piszę obecnie książkę i zamierzam ją wydać. Więc mój zwyczajny dzień skupia się głównie na szkole, gimnastyce i pracy nad książką. Chociaż na to ostatnie nie zawsze mam czas, staram się go znajdować jak najwięcej.

(M. L.) Widziałem na twojej stronie, że rysujesz projekty strojów startowych. Opowiedz mi coś o tym.

(W. K.) Tak, rysuję, ponieważ wiem, że wiele osób chciałoby mieć spersonalizowany strój strój do swojego startu, ale nie do końca wie, czego konkretnie oczekiwać. Wiedzą na przykład, że chcą taki kolor, krótkie czy długie rękawy lub spódniczkę, i to są ich główne wymagania. A niewiele osób ma taki już konkretnie przygotowany projekt stroju. Zaczęłam sobie rysować te stroje hobbystycznie, po prostu podobało mi się ich rysowanie. Ludziom też zaczęły się podobać te moje projekty, więc uznałam, że dlaczego by ich nie wystawić, może ktoś się zainteresuje. Zgłosiło się do mnie już parę osób, które powiedziały, że będą się kontaktować ze mną w przyszłym sezonie, kiedy będą potrzebować nowego stroju.

(M. L.) Czyli Twoje projekty stają się realnymi strojami startowymi i można je oglądać na różnych występach. Super! A tworzysz stroje dla siebie?

(W. K.) Tak, na razie tylko projekty. Wiem, że stworzenie takiego stroju od podstaw to bardzo dużo pracy. Kiedy chciałam mieć nowy strój startowy, to znalazłam w internecie przód takiego kroju, który mi się bardzo spodobał, ale nigdzie nie było tyłu. Więc stwierdziłam, że sama zaprojektuję sama ten tył. Wysłałam mój szkic krawcowej. Narysowałam, jak ten tył ma wyglądać, i ten strój powstał. Od tego czasu stwierdziłam, że mogę częściej zajmować się rysowaniem strojów.

(M. L.) Zajmujesz się też podkładami, prawda? To wszystko musi wymagać od Ciebie ogromu zaangażowania, skoro piszesz, rysujesz i uprawiasz gimnastykę, a do tego jeszcze tworzysz podkłady.

(W. K.) Wszystko wzięło się od gimnastyki. Gdybym nie trenowała, to nie wiedziałabym o tym sporcie tak wiele, nie robiła ani strojów, ani podkładów. Tworzenie własnej muzyki w moim przypadku zaczęło się od tego, że kiedy edytuję filmy na mój kanał na YouTube’a, to zajmuję się też edycją dźwięku. Kiedy miałam występować na różnych galach albo musiałam sobie znaleźć muzykę do nowego układu, to za każdym razem miałam do już istniejących podkładów jakieś uwagi.. Uznałam, że sama spróbuję sobie pociąć tę muzykę. Więc na przykład brałam nagranie z układu mojej koleżanki i pod ten układ przygotowałam melodię i bardzo mi się spodobała. Od tego czasu pod każdy układ sama komponuję sobie podkład. Wiele osób z mojej grupy i moja trenerka zgłaszają się do mnie, żebym im zmieniła coś w ich podkładzie.

(M. L.) Masz naprawdę mnóstwo różnych umiejętności. Jak pandemia wpłynęła na Twoje zajęcia i pasję?

(W. K.) Przez pandemię przez chwilę mogłam trenować tak stacjonarnie, fizycznie, ale potem zamknięto wszystkie hale treningowe i musiałam przerzucić się na treningi online. W domu jest jednak niewiele miejsca i nie ma właściwie warunków do ćwiczeń, dlatego te wirtualne zajęcia nie bardzo mi odpowiadały. Treningi były krótsze, bo z uwagi na warunki mogłyśmy zrobić praktycznie tylko rozgrzewkę. Jakakolwiek praca z przyborami była praktycznie niemożliwa, podłogi musiały być praktycznie całe obłożone matami, a z półek spadały losowe rzeczy. Więc ogólnie to było dużo chaosu i trudności. Treningi online w tym roku trwały tylko przez miesiąc, ale na nie nie chodziłam, bo chciałam wyleczyć kontuzję i nie widziałam dla nich sensu, skoro właściwie nie ćwiczyłam układów i nie rozwijałam się, ćwicząc w domu. Myślę, że te treningi i tak by mi niewiele dały, więc jestem z tej decyzji zadowolona.

(M. L.) Wiem, że jeździsz na zawody. Jak to wygląda podczas pandemii?

(W. K.) W czasie pandemii nie wyjeżdżałyśmy zbyt często, ogólnie my dosyć rzadko jeździmy na zawody. Byłam w tym roku na zawodach w lutym lub marcu i następne starty miałam dopiero w czerwcu. W zeszłym roku zaczął się lockdown i wtedy nie było ani treningów, ani zawodów. Po poluzowaniu obostrzeń zmniejszono liczbę startujących zawodniczek, a całość zawodów musiała się odbywać w reżimie sanitarnym. Jeździłyśmy busem, więc ilość miejsc była tym bardziej ograniczona i  nie wszystkie z nas mogły jechać. Na zawodach nie było widowni, a całość była trochę smutniejsza bez całej tej otoczki i obecności kibiców.

(M. L.) Czyli były w takim mniejszym gronie, bo było też mniej zawodniczek.

(W. K.) Tak, było nas mniej i żadnej widowni. W ciągu tej pandemii przyzwyczaiłam się, że brawa były bardzo małe, bo pochodziły jedynie od moich współzawodniczek, które odpoczywały po swoich startach.

(M. L.) Prowadzisz również swój kanał na YouTubie, na którym oglądasz występy gimnastyczne i dodajesz do nich swój komentarz. Myślę, że to dość duża pomoc dla osób zaczynających z tym sportem. Jak nauczyłaś się wyłapywać te błędy w występach innych?

(W. K.) Po prostu oglądam ich bardzo wiele. Moja siostra mówi, że to jest nudne i żebym się tak nie jarała gimnastyką, ale jej nie słucham, bo to tylko moja siostra (śmiech). Oglądanie gimnastyki sprawia mi ogromną przyjemność. Większość takich błędów i wyłapuję właśnie dlatego, że tak często oglądam występy profesjonalistek, które w swoich układach robią wszystko idealnie. Myślę, że mam takie wyćwiczone oko i widzę, co jest zrobione dobrze, a co należałoby poprawić.

(M. L.) Te treści są naprawdę wartościowe i myślę, że powinny trafiać do większej ilości osób, a co byś chciała robić w przyszłości?

(W. K.) Mam takie marzenie, żeby =wydać tę moją książkę i zależy mi, żeby zyskała dużą popularność. I myślę, że to jest takie dosyć naiwne marzenie, no ale dlaczego by nie marzyć? Bohaterki i bohaterowie w mojej książce są oparte na osobach, które znam ze swojego życia, na przykład jedna z głównych bohaterek jest moim odbiciem i mam wrażenie, że bardzo dobrze ją rozumiem. Marzy mi się, chciałabym, żeby na jej podstawie mojej książki nakręcono film i chciałabym w nim zagrać jedną z postaci. To takie moje odległe marzenie.

(M. L.) Czyli czytając twoją książkę, będziemy mogli przeczytać też trochę o Tobie. Czy już wiesz, kiedy możemy spodziewać się jej  publikacji?

(W. K.) Obecnie poprawiam warstwę językową książki – drobne błędy interpunkcyjne, gramatyczne, stylistyczne, ale myślę też o fabule i ją również dopracowuję. Zamierzam niedługo podesłać taką bardziej ostateczną wersję do przyjaciół, do rodziny i po ich uwagach będę wprowadzała jakieś pomniejsze zmiany. Prawdopodobnie do końca wakacji uda mi się powysyłać tę książkę do wydawnictw.

(M. L.) Jesteś bardzo interesującą osobą, muszę Ci powiedzieć. Czy chciałabyś coś jeszcze dodać od siebie?

(W. K.) Wspaniale jest mieć jakąś pasję i coś, za czym chce się iść. Życie naprawdę ma wtedy sens i przyjemnie jest do czegoś dążyć. To jednak ważne, żeby mieć też takie dni odpoczynku, podczas których nie chce się nic robić, tylko leżeć w łóżku jedząc chipsy. Taki balans jest zdrowy.

 

Zapraszamy na koncert młodych artystów, uczestników Festiwalu Kultura Nieponura! Wydarzenie odbędzie się już w najbliższą sobotę 17 lipca, w Centrum Praskim Koneser, w Warszawie: https://fb.me/e/3K7JtKh4L

Autor

  • Koordynator Kujaw i Wielkopolski oraz członek zespołu do spraw mediów w Fundacji na rzecz Praw Ucznia, założyciel zbiórki charytatywnej Helpium Medicum, realizator dźwięku w Radiu OMG. Pasjonat szeroko pojętej informatyki, fotografii i turystyki rowerowej. Od kilku lat zajmuje się grafiką komputerową i produkcją filmów reklamowych. W Kongresach zajmuje się prowadzeniem Facebooka, czasem także grafiką.