Feralna sobota


Ilustracja: Agata Szmytkowska.

 

W Opolu 13 czerwca przecięły się trasy kampanijne dwóch najważniejszych kandydatów na urząd Prezydenta RP – Andrzeja Dudy i Rafała Trzaskowskiego. Obecny Prezydent RP przemawiał przy amfiteatrze w Opolu, a prezydent Warszawy na placu Wolności.

Niestetu na spotkaniu Andrzeja Dudy z wyborcami doszło do nieprzyjemnych zdarzeń. Działacze Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zostali fizycznie zaatakowani przez zwolenników PAD. O komentarz w tej sprawie poprosiłem Franciszka Posackiego, lokalnego działacza i uczestnika zdarzeń.

[Szymon Szurlej – S.S.]: W jednym z artykułów mogłem przeczytać, że aktywiści na spotkaniu z Andrzejem Dudą w Opolu byli popychani, opluwani, wyzywani, a nawet doszło do ataku na tle seksualnym. Są to bardzo poważne oskarżenia. Jak dziś, po upływie paru tygodni, skomentujesz te wydarzenia z Opola? Jakie dziś wzbudzają u ciebie emocje? 

[Franciszek Posacki – F.P.]: To bardzo trudne wspomnienia. Na wiec wyborczy prezydenta Andrzeja Dudy przyszliśmy w sposób w pełni pokojowy, żeby przypomnieć panu prezydentowi o postępujących zmianach klimatu i konieczności przeciwdziałania im w sposób systemowy. Niestety, skala nienawiści, pogardy i przemocy, z którą spotkaliśmy się w tę feralną sobotę, była przygniatająca. Wciąż pamiętam setki obelg, oplucie mojego przyjaciela, uderzenie w twarz mojej przyjaciółki, szturchanie, szarpanie czy panią, która, krzycząc do mnie w wulgarny sposób, uderzyła mnie zwojem gazet w twarz. Pamiętam również krzywdzące słowa wielu ludzi, którzy odbierali nam prawo do bycia dumnymi obywatelami Polski, wskazując, że nie powinniśmy być tam razem z nimi, bo nie jesteśmy „prawdziwymi Polakami”. 

[S.S.]: Czy chciałbyś się spotkać z osobami, które negatywnie się do was odnosiły? Co byś dziś im powiedział?

[F.P.]: Tak, oczywiście, że chciałbym się z nimi spotkać i porozmawiać o tym, co się stało. Chciałbym, żebyśmy mogli porozmawiać o tym, do czego prowadzi propagowanie nienawiści w przestrzeni publicznej, do czego prowadzi dehumanizacja grup społecznych, którym nie jest po drodze z władzą, czy o tym, dlaczego polityczny fanatyzm jest tak niebezpieczny. Zresztą wielokrotnie już to robiłem, rozmawiając z wieloma osobami mającymi zupełnie odmienne poglądy. W Opolu prezentujemy ideę otwartego dialogu i to właśnie w ten sposób debatujemy nad politycznymi sporami. Niezwykle zaskoczyło mnie to, że w moim mieście spotkało mnie coś takiego – nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim.

[S.S.]: Jak skomentujesz oskarżenie, że wasz udział w wiecu Andrzeja Dudy był prowokacją? Z jakim zamiarem przyszliście na spotkanie z prezydentem i co chcieliście osiągnąć? 

[F.P.]: W Internecie od razu po zakończeniu wiecu zaczęły pojawiać się fałszywe informacje dotyczące naszego, a w szczególności mojego udziału w tym wydarzeniu. Fałszywe konta na Twitterze, ale również prawdziwi użytkownicy zarzucali mi to, że kilka godzin wcześniej byłem obecny na wiecu Rafała Trzaskowskiego w zupełnie innej roli. W oświadczeniu, które wydałem, aby zachować pełną transparentność moich działań, wyjaśniłem publicznie całą sytuację. Tak, jestem przewodniczącym Koła Opole Stowarzyszenia Młodzi Demokraci i tak – wspieram w kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego. Na wiec Andrzeja Dudy przyszedłem jednak w zupełnie innej roli. Przyszedłem jako aktywista Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, w którym działam już od grudnia 2019 roku. Jak wielu młodych ludzi zaangażowanych w sprawy społeczne, polityczne i samorządowe, pełnię wiele funkcji i stawiam między nimi wyraźne granice. Zarzuty, które pojawiły się pod naszym adresem, odbieram jako polityczny atak mający na celu podważenie naszej wiarygodności i jednocześnie wybielenie organizatorów, którzy nie reagowali na przemoc podczas wiecu.

[S.S.]: Na transparencie mieliście hasło: „Co z klimatem?’’. Jakiej odpowiedzi oczekujecie od prezydenta? Jakich działań?
[F.P.]: Przede wszystkim oczekujemy od pana prezydenta publicznego uznania największego zagrożenia naszych czasów – kryzysu klimatycznego. Żądamy, aby władze naszego państwa opracowały plan transformacji energetycznej Polski, wprowadziły rzetelną edukację klimatyczną do szkół, powołały Radę Klimatyczną i w sposób zdecydowany, mądry oraz odpowiedzialny podejmowały systemowe decyzje, które uchronią kolejne pokolenia przed katastrofalnymi skutkami zmian klimatu. Przekazaliśmy panu prezydentowi list z naszymi postulatami, lecz nie został on skomentowany nawet słowem „dziękuję”. To przykre, że w obliczu zagrożenia, które dotyczy nas wszystkich – niezależnie od poglądów politycznych, pozycji społecznej, wieku, koloru skóry czy wyznania – i tak jest ono przedmiotem politycznej walki. Musimy w końcu zakopać te podziały i wspólnie stawić czoła zmianom klimatu, bo inaczej nasze dzieci, wnuki czy nawet my za kilkadziesiąt lat, będziemy musieli odpowiadać na pytanie: „Dlaczego nie uratowaliście nas jeszcze wtedy, kiedy było to możliwe?”.

[S.S.]: Czy mógłbyś w kilku zdaniach powiedzieć o Młodzieżowym Strajku Klimatycznym? 

[F.P.]: Młodzieżowy Strajk Klimatyczny powstał ze względu na bierność polityków i społeczeństw wobec kryzysu klimatycznego. Nikt z nas nie wychodziłby na ulicę strajkować, protestować i domagać się realnych działań, gdyby były one podejmowane. Wobec dzisiejszej sytuacji nie mamy innego wyjścia niż walczyć o naszą przyszłość. Musimy zadawać politykom trudne pytania, wywierać presję i głośno pokazywać społeczeństwu, jak kluczowe dla naszego przetrwania jest wprowadzenie systemowych zmian w celu przeciwdziałania postępującym zmianom klimatu. Oczywiście, realizujemy również szereg innych działań: wypełniamy na przykład rolę szkoły, która nie zapewnia dziś rzetelnej edukacji klimatycznej. My, we współpracy z ekspertami, organizujemy seminaria naukowe, konferencje czy spotkania, które mają na celu budowanie świadomości i przekazanie najlepszej obecnie wiedzy naukowej młodym ludziom. Będziemy robić to dalej do momentu, w którym będziemy mogli ze spokojem patrzeć na naszą przyszłość, nie bojąc się, że przez nieodpowiedzialność polityków będzie ona zagrożona.

Szymon Szurlej