Strona główna > Aktualności > Publicystyka > Czy demokracja w obecnej formie zostanie z nami na długo?

Czy demokracja w obecnej formie zostanie z nami na długo?

Czas czytania: 4 minuty

Wraz z rozpoczęciem się kryzysu ekonomicznego w roku 2008 i wiążącym się z tym masowym bezrobociem, znowu w całej Europie zaczęły zdobywać popularność populistyczne siły polityczne, które żerują na zwątpieniu sporej części populacji w wolny rynek i liberalną demokrację. Jednak potrzeba było więcej czasu, aby ruchy populistyczne w pełni zadomowiły się na europejskiej scenie politycznej. Jak zauważa w swojej książce Timothy Snyder, wzrost niechęci do demokracji liberalnej w Europie był silnie powiązany z ochłodzeniem się stosunków na linii UE-Rosja, do którego doszło w 2010 roku. Wtedy to w Rosji w pełni zaczęto wprowadzać w życie doktryny Władimira Iljina, które mówiły o zagrożeniu dla “cywilizacji rosyjskiej” ze strony zgniłego i zdemoralizowanego Zachodu. Właśnie w roku 2013 powstało wiele nowych prawicowych ugrupowań, takich jak hiszpański Vox, czy Niemieckie AfD, ale również można było zauważyć wzmożoną aktywność starszych ugrupowań takich chociażby jak Francuski RN. 

Mimo, że właśnie czas między 2008, a 2013 był pierwszym okresem gdzie można było zauważyć wzmożoną aktywność skrajnej prawicy, prawdziwym impulsem, który dał prawdziwy wiatr w żagle tym ugrupowaniom był rok 2015 i kryzys imigracyjny, który wtedy nadszedł. W czasie kiedy establishment większości państw zachodnich przyjmował setki tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu, skrajna prawica zamieniła ten akt w zamach na cywilizację Europejską. Właśnie wtedy wymienione przeze mnie ruchy zaczęły zdobywać coraz większe poparcie społeczne. AfD, po wyborach w 2017, zostało trzecią największą siłą w Bundestagu, Marine Le Pen jako liderka francuskiego ruchu narodowego weszła do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji, VoX w wyborach parlamentarnych w 2019 roku zdobył  ponad 10% wszystkich głosów, a Włoska LEGA w 2018 weszła w koalicję rządową wraz z Ruchem Pięciu Gwiazd  

Co łączy te wszystkie ugrupowania? Przede wszystkim retoryka społeczna. Wszystkie wyżej wymienione partie, są przede wszystkim antyimigranckie i na tym udało im się zdobyć poparcie. Poza tym wyraźnie przewijają się wypowiedzi skierowane przeciwko mniejszościom seksualnym. Jeżeli chodzi o aspekt gospodarczy zazwyczaj starają się uderzać w retorykę prorynkową, z pozostawieniem jednak sporej części wydatków socjalnych. Często jest również podkreślana rola rodzimego przemysłu i niechęć do wolnego handlu. Mimo tego w działaniu najczęściej podążają drogą etatyzmu i tak zwanej “trzeciej drogi”, co można zobaczyć na przykładzie Saviniego we Włoszech, gdzie pomimo retoryki wolnorynkowej podczas wyborów, rząd nie podjął żadnych większych reform, zmierzających do deregulacji rynkowej. Poza tym, jednym z kluczowych elementów jest budowanie pewnej nostalgii, w stosunku do niezidentyfikowanej przeszłości, najczęściej tej sprzed wstąpienia do UE.

Jednak jest jeden kluczowy, wspólny mianownik dla tych wszystkich partii, który bezpośrednio łączy się z niechęcią do Unii Europejskiej. Są w jakimś stopniu prorosyjskie, czy konkretniej prokremlowskie. Czasami okazywane w sposób bezpośredni, na przykład poprzez przemowę Marine Le Pen w dumie Rosyjskiej, poprzez nielegalne finansowanie partii przez fundusze z Moskwy, kończąc na wypowiedziach członków tych partii na rosyjskość Krymu, czy uznając Donbas za integralną część Rosji. 

Rosja w coraz odważniejszy sposób wspiera ugrupowania, które zaczynają negować standardy liberalnej demokracji, wolnego rynku, a także integracji Europejskiej. Co z geopolitycznego położenia Rosji jest zrozumiałe, niemniej jednak dla reszty Europy skrajnie niebezpieczne, bo to co się dzieje jak zaczynamy negować standardy demokracji liberalnej opisałem na przykładzie różnych państw w XX wieku. Na szczęście ostatnie wybory, w państwach takich jak Litwa, Ukraina, Mołdawia, czy Słowacja pokazały nam, że nadal trudno dobrać się Kremlowi do Europy, ale jak długo to potrwa?        

 Ogółem widać na całym świecie kryzys demokracji liberalnej, a co za tym idzie, całego liberalnego systemu wartości. Coraz mniejszą wagę w dyskusji politycznej przywiązuje się do wolności jednostki, a coraz więcej do interesów pewnych grup. Sam kapitalizm, jako nierozłączna część demokracji liberalnej, obecnie w wielu państwach jest ograniczany za sprawą interwencjonizmu państwowego. Patrząc na działaniach wielu dzisiejszych polityków, wyraźnie widać, że zapominają oni o tym, że państwo ma być inkluzywne, otwarte na swoich wszystkich obywateli, którzy je współtworzą. Równie niepokojącym zjawiskiem jest zwiększające się przyzwolenie społeczne na wszelkiego rodzaju działania na tle rasistowskim, co znowu niestety widać w całej Europie – od demolowania francuskich cmentarzy żydowskich, poprzez niektóre działania grup “patriotycznych” w Polsce, kończąc właśnie na działaniach Kremla. Smutne jest również dzisiejsze podejście ruchów lewicowych: ich członkowie próbują uchodzić za obrońców demokracji, lecz sami zaczynają stawać się jedynie obrońcami interesów swoich grup, które stają praktycznie ekskluzywnymi sektami, gdzie człowiek albo się zgadza ze wszystkim, co ustalą władze danej organizacji, albo jest wrogiem. Populizm jest plagą dzisiejszego zglobalizowanego świata: wraz z rewizjonizmem historycznym, etatyzmem i chęcią “odbudowania dawnej potęgi” tworzy śmiertelną mieszankę, która może doprowadzić, do tego, do czego już raz doprowadziła. Każdego, kto twierdzi, że zagrożenie jest niby wyolbrzymione, należy odesłać do programów partii takich jak hiszpański VOX, niemiecka AfD, czy francuski Front Narodowy .

Patrząc z perspektywy historii, jedyną drogą do ocalenia liberalnego państwa jest wolność. Utrzymanie jej za wszelką cenę, kontrowanie za każdym razem wszelkich form zniewolenia jest obowiązkiem ogółu obywateli. Trzeba otwarcie buntować się przeciwko łamaniu prawa i odbieraniu wolności, a także walczyć o obiektywny i wolny przekaz medialny. Zawsze trzeba przede wszystkim działać – nieważne, czy sytuacja jest spokojna, czy kryzysowa; zawsze trzeba umieć protestować i uświadamiać innych w kwestii zagrożeń demokracji, ponieważ jeżeli przestaniemy to robić, to nasza wolność jako jednostek zacznie nam być odbierana, a tak zaczyna się każda dyktatura.

Autor

  • Od maja członek Młodych Libertarian. W zależności od nastroju poglądy może utożsamiać z większością liberalnych idei. Poza młodzieżówką pasjonata polityki, filozofii, historii i historii sztuki, jak i również semi profesjonalny fotograf i filmowiec. Przed pandemią całe dnie i noce spędzał gdzieś w centrum Poznania...