Przejdź do treści

Co dalej z obrońcą ludzkich spraw?

people rallying on road near buildings

Za kilka dni minie pół roku, od kiedy zakończyła się kadencja prof. Adama Bodnara, jako Rzecznika Praw Obywatelskich. Dokładnie 9 września 2020 roku rozpoczęło się zamieszanie związane z wyborem następcy dotychczasowego RPO. Cała sytuacja wydaje się dokładnie zaplanowana przez obecny obóz rządzący. W związku z tym przejdziemy po kolei przez najważniejsze momenty i przeanalizujemy kluczowe elementy związane z całym zamieszaniem wokół urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sytuacją, która może dawać wiele do myślenia, był moment, w którym posłowie Zjednoczonej Prawicy złożyli zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten ocenił, czy Adam Bodnar może pełnić swoją funkcję po upływie kadencji. Ustawa o RPO stanowi, że dany Rzecznik sprawuje swój urząd do czasu wyboru następcy. W związku z tym Trybunał orzekł, że Adam Bodnar nadal może sprawować urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Jednakże trzeba dokonać wyboru, wobec czego wystartowała procedura wyboru nowego RPO.

Na pierwszym etapie wyborów wyłoniła się jedna kandydatka. Pani mecenas Zuzanna Rudzińska-Bluszcz przez ostatnich 5 lat była pracowniczką biura RPO i u boku Adama Bodnara nabrała wiele doświadczenia. Pokazała to wielokrotnie, wygrywając znaczną ilość spraw sądowych, które w bezpośredni sposób dotyczyły praw obywatelskich. Samego kandydata, czy też kandydatkę na RPO zgłasza grupa 35 posłów, jednak w przypadku Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz było trochę inaczej. Zanim zebrała się grupa posłów skorych do zaprezentowania jej jako propozycji na to stanowisko, została ona poparta przez ponad 1200 organizacji pozarządowych, fundacji, stowarzyszeń i kół lokalnych. To stawiało ją w bardzo pozytywnym świetle. Osoba, która jest przeznaczona dla obywateli i ma pomagać ludziom, otrzymała właśnie od nich ogromny mandat zaufania. Nie tylko od polityków, ale przede wszystkim od obywateli. Niestety, większość rządząca nie wykazywała zbyt dużego zainteresowania urzędem RPO i samą kandydatką. Rozmowy na komisjach sprawiedliwości i praw człowieka były wielokrotnie przekładane, aby ostatecznie komisja nie udzieliła poparcia Zuzannie Rudzińskiej-Bluszcz. Następnie doszło do głosowania w Sejmie, w którym Prawo i Sprawiedliwość również odrzuciło obywatelską kandydatkę na RPO.

W związku z odrzuceniem jedynej zgłoszonej osoby, cała procedura musiała zostać powtórzona. Pani Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, wsparta przez ponad 1200 organizacji z całej Polski i parlamentarzystów ugrupowań opozycyjnych została kandydatką po raz drugi. Tym razem jednak nie była jedyna. Konserwatywna część opozycji zgłosiła własnego kandydata, którym został prof. Robert Gwiazdowski. W jego przypadku nie mówiło się wielu organizacjach, które postanowiły go poprzeć. Natomiast fakt bardzo dobrego wykształcenia stawiał go na dobrej pozycji. Na tym etapie partia rządząca wreszcie przypomniała sobie o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Niestety w tym wypadku nie można pozostawić chociażby suchej nitki na Zjednoczonej Prawicy. Kandydatura była dość typowa, czyli typowo partyjna i polityczna. Piotr Wawrzyk zdecydowanie nie był osobą, która była kompetentna, aby zostać RPO. Największym minusem kandydata PiS był fakt, że to czynny polityk, poseł i minister. Oczywiście w aktualnym systemie wyboru RPO każda kandydatura jest swego rodzaju polityczna, bo to właśnie grupa posłów zgłasza ją do Marszałka Sejmu. Jednak w przypadku Piotra Wawrzyka bardziej politycznie się chyba nie dało. To po prostu aktywny przedstawiciel władzy, który pracowałby tylko i wyłącznie według poleceń szefa partii. W dodatku wykazano pewne wątpliwości co do pracy doktoranckiej ministra PiS. Wykazano, że występują podejrzenia, czy aby nie doszło do popełnienia plagiatu. Wobec aktualnej sytuacji politycznej w Polsce nie było można się spodziewać wielkich zaskoczeń. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaakceptowała tylko Piotra Wawrzyka, a Sejm podtrzymał tę opinię. Jednakże w przypadku Rzecznika Praw Obywatelskich potrzebna jest zgodność obu izb parlamentarnych. To oznaczało, że Piotr Wawrzyk musi jeszcze otrzymać poparcie większości Senatu. Tutaj sytuacja była zgoła inna niż w Sejmie. Wyższa izba parlamentu odrzuciła kandydaturę Piotra Wawrzyka, a to oznacza, że cała procedura zostanie powtórzona.

Jednak już teraz wiadomo, że sytuacja będzie inna. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz oświadczyła, że nie będzie po raz trzeci kandydować na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. To bez wątpienia duża strata dla wszelkich organizacji pozarządowych i wszystkich obywateli, którzy byli machiną pchającą Zuzannę Rudzińską-Bluszcz do celu. Teraz trzeba wyraźnie zastanowić się nad tym, kto mógłby zostać następcą Adama Bodnara. Kto byłby na tyle obywatelski i z pełną odpowiedzialnością pełniłby urząd RPO, będąc osobą, która jest strażnikiem praw obywatelskich i obrońcą ludzkich spraw.

Oceniając aktywność, obywatelskie zaangażowanie, autorytet i stawanie po stronie obywateli można wyłonić postacie, które byłyby Rzecznikami Praw Obywatelskich z prawdziwego zdarzenia. Jedną z takich osób, która wielokrotnie wypowiadała się o reformach obecnej władzy, a które okazywały się okropnie deformować polski wymiar sprawiedliwości, jest Prof. Marcin Matczak, czynny prawnik. Dzieli pracę w kancelarii z wykładaniem na Uniwersytecie Warszawskim. Cieszy się dużym zainteresowaniem wśród obywateli, a ponadto jest niewątpliwym autorytetem prawnym. Jest też znany w środowisku młodzieżowym, jako tata Maty, jednego z raperów popularnego wśród młodych ludzi. To oczywiście pół żartem, pół serio, jednakże prof. Marcin Matczak jest bardzo kompetentny i bez wątpienia odpowiedni na urząd RPO. Od dłuższego czasu wypowiada się w kwestiach spraw i problemów obywateli. To czyni go strażnikiem i obrońcą ludzkich spraw. Niestety prof. Marcin Matczak ma jedną wadę, która może okazać się kluczowa. W tak dużym stopniu zalazł za skórę obecnej władzy, że miałby bardzo nikłe szanse zostać zaakceptowany przez obecną większość sejmową.

Przykładami osób, które byłyby świetnymi Rzecznikami Praw Obywatelskich, są prawnicy z Inicjatywy Wolne Sądy. Adwokaci Sylwia Gregorczyk-Abram, Maria Ejchart-Dubois, czy też Michał Wawrykiewicz od dłuższego czasu stoją na straży wolności obywateli. Są bardzo silnie zaangażowani w obronę praw mniejszości, osób strajkujących oraz sędziów ściganych przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry, za opinie i wyroki nieprzychylne obecnej władzy. Niestety również w ich przypadku występuje problem, który prawdopodobnie uniemożliwia wybór jednej z tych osób na Rzecznika Praw Obywatelskich. Krytycznie wypowiadają się o decyzjach obecnej władzy, a co więcej — bronią sędziów, którzy są oskarżani de facto za swoją niezależność. To czyni trójkę tych adwokatów nieakceptowalną przez obecną większość sejmową.

Jednak nie wszyscy muszą być od razu skazani na porażkę względem Zjednoczonej Prawicy i zarazem nieakceptowalni przez Senat. Bez wątpienia w tej kwestii potrzebne jest szerokie porozumienie obozu rządzącego z opozycją. Obserwując aktywność wobec praw obywatelskich, wyłania się jeszcze jedna osoba. Jest bardzo znana z telewizji, a co więcej, nie wiele osób zdaje sobie sprawę, że faktycznie jest ona prawniczką. Mowa o sędzi Annie Marii Wesołowskiej, znanej z serialu, którego jest główną bohaterką. Sędzia Anna Maria Wesołowska od dłuższego czasu wypowiada się na temat praw obywateli i na całkiem dużą skalę przyciąga nie tylko dorosłych ludzi, ale także młodzież. Po jej wpisach i publikacjach można dostrzec, że wywiera pozytywne wrażenie w społeczeństwie, a dodatkowo jej opinie są szczególnie apolityczne. To sprawia, że jako jedna z niewielu mogłaby liczyć na poparcie Zjednoczonej Prawicy i zarazem opozycji. Bez wątpienia jest to osoba, którą warto rozważyć i dać jej szansę.

Rzecznik Praw Obywatelskich to bardzo ważna osoba, której działalność gwarantuje Konstytucja. Jest to strażnik praw obywatelskich i obrońca ludzkich spraw. Tym samym bardzo niepokojąca jest postawa rządzących, którzy zachowują się, jakby bali się tego urzędu i za wszelką cenę dążyli do jego usunięcia. RPO jest przeznaczony dla wszystkich obywateli i nie można pozwolić na to, aby jakakolwiek władza nas go pozbawiła. Wszyscy zasługujemy na to, aby mieć swojego strażnika, który uchroni nas przed złymi działaniami obozu władzy.

O autorze

Krzysztof Bruździak

Demokrata, młody Polak i Europejczyk, licealista i uczeń klasy humanistycznej. Marszałek Parlamentu Młodych Rzeczypospolitej Polskiej i jeden z inicjatorów utworzenia Klubu Demokratycznego. Dotychczas - wraz z innymi członkami Demokratów - pracował nad projektami nowelizacji ustaw dotyczących młodzieżowego samorządu. Działa na rzecz wzrostu znaczenia młodego pokolenia w sferze publicznej. Interesuje się prawem, Unią Europejską, polityką i historią. Miłośnik piłki nożnej.