Przejdź do treści

Aborcja znana i nieznana

grayscale photography of a new born baby
Temat aborcji dzieli Polaków. Szczególnie od czasu naruszenia przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego tzw. kompromisu aborcyjnego w naszym kraju trwa praktycznie nieustanna walka między zwolennikami, a przeciwnikami prawa do legalnego przerywania ciąży. Pomiędzy tym wszystkim sytuują się dramaty i tragedie zwykłych ludzi. Głównym propagatorem idei penalizacji aborcji jest polski Kościół Katolicki oraz środowiska blisko z nim związane. Jaki był stosunek chrześcijaństwa do przerywania ciąży na przestrzeni jego historii? W skrócie: czy zawsze było tak, jak jest teraz? Warto się temu przyjrzeć, bo nie jest to do końca takie oczywiste.

„Nie zabijaj” i „średniowieczna eutanazja”?

Aby pokazać szerokość omawianego zjawiska, nie zaczniemy od razu od aborcji. Pochylmy się nad piątym przykazaniem dekalogu – „Nie zabijaj”. Okazuje się, że pierwotnie jego brzmienie było diametralnie inne – „Nie morduj”, czyli nie zabijaj w sposób nieetyczny. Nieścisłość wynikała początkowo ze złego tłumaczenia Biblii z języka hebrajskiego. Płynie z tego bardzo ważny wniosek – czasem zabijanie może okazać się etyczne.

Tak było np. w dobie średniowiecza. Dobicie krytycznie rannego bliźniego na placu boju Kościół traktował wówczas jako bohaterski akt miłosierdzia, a nie działanie godne potępienia. Czy możemy więc mówić o „średniowiecznej eutanazji”? Z jednej strony można uznać to za wyolbrzymienie, z drugiej natomiast wyżej opisana praktyka idealnie wpisuje się w definicję eutanazji – spowodowanie śmierci osoby umierającej wywołane współczuciem. Dzisiaj Kościół katolicki jest jawnym przeciwnikiem tej praktyki – podkreśla przy tym pozytywny sens cierpienia, dzięki któremu możemy uzyskać korzyści w przyszłym życiu wiecznym.

Aborcja w doktrynie Kościoła

Kanony 2270 oraz 2274 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 roku (uchwalonego za pontyfikatu Jana Pawła II) w oczywisty sposób ukazują zdanie Kościoła katolickiego na temat przerywania ciąży. Życie ludzkie chronione jest od samego poczęcia, a aborcja to ciężki grzech, zagrożony karą natychmiastowej ekskomuniki. Wróćmy jednak do początku. Już pierwsi wielcy twórcy doktryny chrześcijańskiej – Tertulian czy Bazyli Wielki – uważali aborcję za poważne przewinienie. Wbrew opinii przedstawionej w swojej książce przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego, (notabene to od jej tytułu – „Piekło kobiet”, wziął nazwę dzisiaj prężnie walczący z penalizacją aborcji w Polsce ruch) św. Augustyn również zwolennikiem przerywania ciąży nie był.  Podobnie, jednak nie do końca identycznie, było w przypadku nauki św. Tomasza z Akwinu.

Przerywanie ciąży, zdaniem twórcy tomizmu, nie w każdym przypadku było godne potępienia. Bardzo ważne są tutaj argumenty embriologiczne –  zdaniem św. Tomasza zasadny jest podział bytów na „ukształtowane” (mające duszę) oraz „bezkształtne” (bez duszy). Usunięcie bytu „bezkształtnego” nie rodziłoby więc większych konsekwencji. Musimy jeszcze zaznaczyć, kiedy tak naprawdę mówimy o „ukształtowaniu” człowieka. Dochodziło do tego w 40 dniu od poczęcia u płodów męskich i w 90 u żeńskich. 90 dni to mniej więcej dwunasty tydzień ciąży, czyli ta sama rama graniczna czasu, w którym w większości państw Europy można legalnie dokonać aborcji.

Dziś

Należy zaznaczyć, dla zachowania obiektywności, że Kościół katolicki dzisiaj formułuje znaczną ilość tez, które obalają tę część myśli największego doktora kościoła (m.in. usunięcie z doktryny pojęcia „limba” ). Ich słuszność trzeba osądzić samemu – nie ma jednak wątpliwości, że poglądy św. Tomasza przez pewien czas żywo w Kościele funkcjonowały i oddziaływały na jego członków.

Dzisiaj Kościół w Polsce jawnie przeciwstawia się aborcji – „Stanowisko Kościoła katolickiego na temat prawa do życia jest niezmienne i publicznie znane” mówił całkiem niedawno arcybiskup Gądecki. Z drugiej jednak strony papież Franciszek od 1 września 2015 r. zezwala wszystkim księżom na rozgrzeszanie wiernych, którzy aborcji dokonali w myśl starej maksymy: „nie stawia się tam bożemu miłosierdziu”. Pokazuje to na ten moment lekką zmianę kursu.

Sprawą kompletnie inną jest to, czy samo państwo jako instytucja polityczna powinno penalizować przerywanie ciąży, a jeśli tak to na jakich zasadach. To jest już jednak temat na inny artykuł.

Źródła:

O autorze

Jestem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Moje pasje to historia, kultura oraz socjologia. Uwielbiam przeprowadzać sondy, ankiety, czy proste badania, na liczne tematy. W wolnych chwilach często zajmuję się szeroko rozumianą działalnością społeczną i wolontariatem.