Przejdź do treści

Wojna w Ukrainie a głód na świecie

Wojna w Ukrainie wstrząsnęła światem pod wieloma względami. Pod znakiem zapytania stanęły obecna geopolityczna architektura, rozłożenie sił, sojusze. Pojawiło się też wiele wątpliwości odnośnie do tego, jak przez ostatnie lata przygotowaliśmy się na takie okrucieństwo, zagrożenie i grozę. Coraz poważniejsze staje się też najbardziej przerażające z pytań – jak duża będzie klęska głodu, spowodowana wojną pomiędzy krajami nazywanymi „spichlerzami świata”?

Znaczenie Rosji i Ukrainy dla światowego dostępu do pożywienia

To dwa kraje, które posiadają jedne z najlepszych na świecie połączeń żyznych gleb i bardzo sprzyjający klimat. Przez ostatnie lata wykorzystywały ten atut, żeby zdominować światowy rynek zboża.

Po rozpadzie ZSRR zarówno rosyjski, jak i ukraiński eksport zboża gwałtownie wzrastał. Na ten moment Rosja zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem eksportu pszenicy, odpowiadając za 18% światowego rynku. Dokładając do tego ukraińskie 7%, widzimy, że łącznie to aż ¼ całego globalnego rynku.

W 2019 roku Ukraina zajęła 4 miejsce na świecie, jeśli chodzi o eksport kukurydzy. Z powodu wojny jej średnia cena wzrosła już o około 10%. Jest to główny składnik diety w Ameryce Południowej, więc jej mieszkańcy mocno to odczują. Eksport kukurydzy do Ameryki Południowej jest też mniejszy niż pszenicy do Afryki czy Bliskiego Wschodu. Braki kukurydzy nie przyczynią się więc do wzrostu głodu na świecie w takim stopniu jak braki pszenicy, ale również mocno uderzą w społeczeństwa narażone na głód, głównie w Ameryce Południowej.

Wojna

Z powodu rosyjskiej agresji przez ostatnie tygodnie w ukraińskich portach zatrzymanych zostało ponad 300 statków. Znaczna większość z nich zawiera różnego rodzaju płody rolne (poza pszenicą i kukurydzą Ukraina eksportuje również słonecznik i rzepak). Dodatkowo ponad 95% ukraińskiego eksportu docierało przez porty nad Morzem Czarnym. Oznacza to, że wprowadzona w ramach działań wojennych rosyjska blokada ukraińskich statków oraz działania niszczące ukraińską infrastrukturę kompletnie odcięły świat od ukraińskich zbóż.

Sytuacja Rosji nie wygląda o wiele lepiej. Z powodu potężnych zachodnich sankcji, między innymi takich, które zabraniają rosyjskim statkom wchodzenia do zachodnich portów, jej eksport również stanął pod znakiem zapytania.

Według ekspertów, w tym roku (przy uprawie zbóż liczy się go od lipca do czerwca) rosyjski eksport zbóż zaliczy ponad 50-procentowy spadek. Doliczając do tego fakt, że skala sankcji nałożonych na Moskwę wykreowała sytuację, gdzie ciężko przewidzieć dokładne ich konsekwencje, widzimy, że sytuacja maluje się jeszcze czarniej.

Kreml już zdał sobie sprawę z tej sytuacji. Między innymi dwa tygodnie temu zapowiedział wstrzymanie eksportu zbóż do byłych sowieckich satelitów pomimo tego, że do sezonu zbiorów pozostało jeszcze kilka miesięcy.

Destynacje

Europa

Najbliższym sąsiadem, a więc najbliższym rynkiem zbytu jest Europa. Problemy z rosyjskimi i ukraińskimi dostawami spowodują spore wzrosty cen produktów bazujących na mące – chleba, makaronów.

Jednak dzięki jej zamożności, nowoczesnej polityce rolnej, możliwości szybkiej adaptacji i dywersyfikacji źródeł, Europę czekają utrudnienia, ale na pewno nie dojdzie do większych problemów z dostępem do jedzenia. Nawet jeżeli w pewnym momencie zachodnie rządy będą musiały sięgać po ustalanie maksymalnych cen chleba lub ich subsydiowanie, bogate kraje unijne sobie z tym poradzą.

Zdecydowanie gorzej rysuje się to u największych światowych importerów zboża. Dramatyzmu sytuacji dodaje fakt, że w tych krajach pszenica stanowi najważniejszy składnik najtańszych dań, będących podstawą diety większości najbiedniejszych mieszkańców.

Egipt

Wydając ponad 4.5 miliarda dolarów (1.5% PKB) właśnie na import pszenicy, Egipt zajmuje w tej kategorii pierwsze miejsce na świecie. 70% zaspokojenia jego zapotrzebowania pochodzi z Rosji, a kolejne 10% z Ukrainy.

W przeciągu ostatnich tygodni ceny chleba poszły w górę o około 25%. Biorąc pod uwagę, że jest on podstawowym składnikiem codziennej diety Egipcjan, a także najnowszą historię kraju, właściwie całą usianą zamieszkami i ulicznymi protestami doprowadzającymi do zmian władzy, możemy uświadomić sobie skalę problemu.

W celu ustabilizowania cen chleba Kair już od wielu lat zmuszony jest subsydiować produkcję i dystrybucję żywności. W 2020 roku przeznaczył na ten cel ok 3 mld dolarów (prawie 1% PKB – mniej więcej tyle, ile Niemcy na armię). Rząd, świadomy powagi sytuacji, kilka dni temu zamroził ceny chleba na stałym poziomie. Łamanie tej ustawy ma być srogo karane.

Turcja

Sytuacja w Turcji wygląda podobnie. Tu również zboże jest podstawą codziennej diety, a jego większość pochodzi z importu (3.5 mld dolarów rocznie).

W Turcji jednak sytuację dodatkowo komplikuje szalejący w ostatnich miesiącach kryzys gospodarczy. Poziom inflacji rok do roku w tym miesiącu osiągał zatrważający poziom 55%. Ceny podstawowego koszyka konsumenckiego z miesiąca na miesiąc wzrosły o ponad 5%.

Dla Ankary zdecydowanym utrudnieniem w walce z kryzysem cały czas jest jej główny decydent – prezydent Erdogan. Od dawna jest jasne, że często przekłada on populizm i wyniki w sondażach ponad rzeczywiste dobro obywateli. Dzięki swoim wieloletnim „reformom” utrwalił i wzmocnił swoją władzę na tyle, że sięga ona praktycznie wszędzie.

To doprowadziło do sytuacji, gdzie podczas gwałtownego wzrostu inflacji, bank centralny obniżał stopy procentowe. Takie działanie jest zaprzeczeniem absolutnych podstaw polityki monetarnej i posłużyło głównie za przysłowiowe dolanie oliwy do ognia.

Takie tendencje tureckiej polityki wewnętrznej skłaniają do postawienia znaku zapytania przy twierdzeniach rządu, że pomimo wzrostu cen zboża „wszystko jest pod kontrolą”.

Jemen i Sudan

Jeszcze gorzej ma się sytuacja w kolejnych ogromnych importerach rosyjskich i ukraińskich zbóż, a jednocześnie krajach już wcześniej narażonych na głód. Teraz, kiedy dostawy z Ukrainy i Rosji stały się niepewne, niepewny też stał się los tych krajów, pod kątem głodu.

Jemen

Głód

Jemen jest krajem najbardziej narażonym na klęskę głodu na świecie. Długotrwała, krwawa wojna domowa doprowadziła do sytuacji, gdzie ponad 20 milionów mieszkańców wymaga pomocy humanitarnej. Kolejne 20 milionów jest narażone na brak bezpieczeństwa żywieniowego, a 1/3 całej populacji ma braki w podstawowych składnikach odżywczych.

Tutaj również chleb (którego w Jemenie istnieje aż 20 rodzajów) stanowi najtańszy i najpopularniejszy składnik diety. Z powodu dramatycznej sytuacji w Jemenie działa Światowy Program Żywnościowy.

Wojna w Ukrainie jednak zdecydowanie pokrzyżuje szyki również jemu – w 2019 ponad 50% wsparcia żywieniowego, jakie świadczy, pochodziła właśnie stamtąd.

Wojna

Co gorsze, nie widać końca wojny, a jej losy niestety łączą się z losami wojny w Ukrainie. W tym tygodniu Arabia Saudyjska odmówiła żądaniom szachowanego przez wysokie ceny paliwa świata zachodniego. Wprost podanym powodem jest natężenie ataków wspieranych przez Iran bojówek Huti. Grupa ta wywodzi się właśnie z Jemenu i jest jednym z głównych aktorów trwającej tam okrutnej wojny.

Joe Biden zaledwie w miesiąc po objęciu urzędu usunął Huti z listy organizacji terrorystycznych. Jednak stwierdzenie ze strony największego eksportera ropy wśród amerykańskich sojuszników, że jeśli Stany chcą więcej ropy, to muszą się bardziej zaangażować w wojnę w Jemenie, pokazuje, jak jest daleka od zakończenia.

Sudan

Wieloletnia wojna, postępujące zmiany klimatu, niepewna władza, zamachy stanu i niezgoda na najwyższych szczeblach to najważniejsze z problemów targających Sudanem.

W 2019 miało to bezpośrednie odzwierciedlenie w wysokiej inflacji i łączącymi się z nią wysokimi cenami pożywienia. To, razem z problemami z dostawami sprawiło, że głód zajrzał w oczy ponad 10 milionom osób przebywających w Sudanie.

Niepewna sytuacja w samym Sudanie, ale także pozostałych krajach Sahelu wywołuje ogromny kryzys uchodźczy. Dziś to właśnie ludzie, którzy z powodu pustynnienia, wojen, susz, huraganów i powodzi musieli uciekać ze swoich domów, by szukać schronienia w Sudanie, są tam najbardziej narażeni na głód. To na nich koncentruje swoje działania wspomniany przeze mnie wyżej Światowy Program Żywnościowy. Wraz z eskalacją konfliktów, a także pogorszeniem się warunków klimatycznych, ich liczba będzie wzrastać. (więcej o sytuacji w Sahelu)

Polityka zagraniczna

W tym przypadku kolejnym znakiem zapytania są sudańskie stosunki z Rosją. Świetnym dowodem są najnowsze ruchy polityczne jego przywódców.

Na dzień przed rosyjską inwazją na Ukrainę wiceszef Rady Niepodległościowej (odpowiednik rządu) odwiedził Moskwę w ramach poparcia dla jej działań. Teoretycznie udało mu się również podpisać kilka korzystnych dla Sudanu kontraktów. Sytuacja jednak zdecydowanie się komplikuje, jako że ta wizyta nie była akredytowana przez najważniejszego polityka w kraju i jego bezpośredniego zwierzchnika – Szefa Rady Niepodległościowej.

W Sudanie w 2019 stacjonowali żołnierze niesławnej Grupy Wagnera (żołnierze dokładnie tej organizacji niedawno mieli za zadanie zlikwidowanie prezydenta Ukrainy). Tym razem jej celem było tłumienie protestów. Rok później doszło do udanego zamachu stanu. Nie ma pewności czy rosyjscy wojskowi po tym się ewakuowali, a jeśli nie, to ilu z nich dalej stacjonuje w Sudanie.

Reszta Afryki i globalny rynek żywieniowy

Poza tymi wyszczególnionymi państwami znaczny spadek eksportu zboża wpłynie na sytuację na całym kontynencie afrykańskim. Ukraińskie i rosyjskie dostawy wypełniają około 40% jego zapotrzebowania.

Poza tym, na co wskazuje wspomniany wyżej Światowy Program Żywieniowy, wzrost cen pożywienia będzie miał wpływ nie tylko na kraje, które bezpośrednio importują je z Ukrainy czy z Rosji. Jeśli z obawy o braki na swoim lokalnym rynku, kolejne kraje zaczną wstrzymywać eksport zboża, klęski głodu mogą rozpętać się od Bangladeszu, przez Madagaskar, do Etiopii.

Co gorsze, każdy z krajów dotkniętych problemem głodu jest również potężnie poszkodowany przez zmiany klimatu. Używając krajów wymienionych wyżej jako przykładu: w Bangladeszu wzmagają się niszczycielskie monsuny i powodzie, Madagaskar w tym roku po raz pierwszy w historii nawiedziły dwa huragany w przeciągu zaledwie miesiąca, a w 2020 w Etiopii wystąpiła największa plaga szarańczy w historii, kilkukrotnie przewyższając rozmiarem poprzednie. Takie katastrofy mają miejsce wszędzie na świecie i będą się tylko nasilać.

Jeżeli wojna w Ukrainie przerodzi się w długotrwały konflikt, może dołączyć do jednego z wielu czynników pogarszających problem głodu.

O autorze

Zafascynowany tym, jak właściwie działa świat, piszę (i mówię) o polityce międzynarodowej. Kierowany tym poczuciem zacząłem pisać artykuły do Kongresów już w lutym 2022 roku, a obecnie tworzę mój autorski podcast - Sprawy Uparcie Międzynarodowe.