Wywiad z Rzecznikiem Praw Obywatelskich

źródło: gazeta.pl

(Oliwia Wyrzykowska — O.W.): Funkcja RPO to wyjątkowa i odpowiedzialna praca, czym pan — jako rzecznik — zajmuje się na co dzień?
(Adam Bodnar — A.B.): Dobre pytanie, oficjalną odpowiedzią będzie to, co wynika z Konstytucji, czyli stanie na straży praw i wolności obywatelskich, które są określone w Konstytucji oraz innych aktach normatywnych, w szczególności w ratyfikowanych umowach międzynarodowych. Powstaje pytanie, czym się zajmuję w praktyce? Myślę, że jest to mieszanina problemów aktualnych (związanych z codziennymi, bieżącymi zagrożeniami dla praw człowieka) z takimi, które, można powiedzieć, są systemowe od lat i nierozwiązane bądź na które trzeba naciskać. […] Przykład, dzisiaj [18 czerwca 2019 r. — przyp. red.] w biurze mamy konferencję poświęconą mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców. To stosunkowo nowy temat, bo jest związany z tym, że mamy napływ migrantów z Ukrainy. Trzeba się tym zajmować, trzeba na to reagować. […] Tematy związane z funkcjonowaniem policji, prokuratury, sądów, administracji państwowej, mnóstwo różnych rzeczy, które są nawarstwione od lat i które nie są najczęściej rozwiązane, a które wymagają stałej reakcji, zainteresowania rzecznika. Tym się zajmuję poprzez różnego rodzaju działania, interwencje, wystąpienia do sądów, organów władzy, poprzez wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Poprzez wiele uprawnień, które rzecznik ma do dyspozycji.

(O.W.): Czyli można powiedzieć, że jest to całkiem sporo zadań.
(A.B.): Bardzo dużo, ponieważ w biurze pracuje 300 osób, większość to prawnicy i każdy ma ręce pełne roboty każdego dnia.

(O.W.): Czy rzecznik praw obywatelskich ma jakieś stałe godziny pracy, czy musi być zawsze w gotowości?
Co do zasady jest to praca określona wymiarem zadań i od rzecznika zależy, jak intensywnie się tematami zajmuje, ile rzeczy deleguje, jak korzysta ze współpracy pracowników, osób, które kierują poszczególnymi zespołami. Także ja staram się lepiej lub gorzej łączyć życie zawodowe z prywatnym, rodzinnym szczególnie, żeby nie dochodziło do jakichś kolizji. To wymusza jednak wygospodarowanie czasu na życie rodzinne, bo inaczej na dłuższą metę nie dałoby rady — to po pierwsze. Po drugie, to, co jest, myślę, najważniejsze to to, że nasza rzeczywistość tak szybko pędzi, że nie można sobie pozwolić na pauzę. W zasadzie każdego dnia zdarza się tak, że wydarzają się dwie, trzy rzeczy, które wymagają jakichś reakcji czy interwencji. Wtedy to, co można zarzucić rzecznikowi, to pewien grzech zaniechania, że rzecznik nie wychwycił, nie zauważył, nie podjął wystarczająco skutecznych działań. Tutaj moja aktywność jest potrzebna, bo ja muszę jednak wpływać na to, co moi ludzie robią i czy dostrzegają to wszystko, co ja mogę na przykład widzieć albo gdzie mogę dostrzegać potrzebę jakiejś reakcji. To czasami powoduje u ludzi wrażenie, że jest to praca taka around the clock. […]

To tylko fragment wywiadu. Przeczytaj cały w czwartym wydaniu!

 

Zapraszamy was do śledzenia nas w social media:
Facebook
Twitter

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *