Pontyfikat w cieniu zbrodni

Źródło: Niemieckie Archiwum Federalne

Do dzisiaj toczy się gorący spór na temat historycznej roli Piusa XII – papieża, który na Stolicy Piotrowej zasiadał w okresie II wojny światowej. Wiele osób określa go mianem „papieża Hitlera”, sojusznika faszystowskiego i nazistowskiego totalitaryzmu, a także zarzuca mu bierność wobec zbrodni Holokaustu. Jest to jednak opinia zdecydowanie jednostronna, a sama postać papieża Piusa jest dużo bardziej złożona. Chociaż ma „swoje za uszami”, to ma on również swój pozytywny wkład w historię.

Historię stosunków Piusa XII z Adolfem Hitlerem i jego reżimem rozpocząć należy od roku 1933, kiedy to naziści dopiero zdobyli władzę w Niemczech, a późniejszy papież jest jeszcze kardynałem Eugenio Pacellim, nuncjuszem apostolskim w Berlinie. Wówczas doszło do zawarcia przez Stolicę Apostolską konkordatu z III Rzeszą, w pracę nad którym gorąco zaangażowany był nuncjusz Pacelli. Konkordat ów uznaje się powszechnie za pewną legitymizację rządów NSDAP przez Kościół katolicki. Na jego mocy biskupi katoliccy w Niemczech zobowiązani byli do składania przysięgi wierności i lojalności wobec rządu III Rzeszy oraz mieli zapewnić tę lojalność wobec niej wśród podległego sobie duchowieństwa. Kardynał swoje poparcie dla umowy argumentował tym, że musiał wybierać pomiędzy zgodą na warunki nazistów a praktyczną eliminacją Kościoła katolickiego w Rzeszy. Po nocy kryształowej i w związku z rosnącymi prześladowaniami Żydów na terenie Rzeszy, nuncjusz Pacelli wystąpił do przedstawicieli Kościoła katolickiego na całym świecie z prośbą o pomoc w uzyskaniu wiz dla 200 tysięcy żydowskich uchodźców. Formalnie pomoc objąć miała wyłącznie osoby żydowskiego pochodzenia będące katolikami (do czego prawo Kościołowi dawał konkordat), ale w praktyce nuncjusz wciągnął na listę osoby, które były wyznawcami judaizmu.

Eugenio Pacelliego ogłoszono nowym papieżem na konklawe w marcu 1939 roku. W maju tego samego roku wystosował on apel do Hitlera i Mussoliniego o powstrzymanie się od kroków mogących doprowadzić do wybuchu wojny. Kiedy we wrześniu 1939 roku wojna już wybuchła, papież bardzo długo milczał i mimo próśb m.in. francuskiego ambasadora nie chciał potępić niemieckiej agresji na Polskę. Do sprawy Pius odniósł się dopiero 20 października 1939 w encyklice „Summi Pontificatus”, czyniąc to w sposób bardzo lakoniczny. Papież stwierdził jedynie, że krew polskich ofiar zanosi „bolesną skargę” i ma „prawo do ludzkiego i braterskiego współczucia całej ludzkości”. W słowach papieża brakowało zdecydowanego potępienia dla Adolfa Hitlera i działań niemieckich. Pius XII nie sprzeciwił się również działaniom niemieckiego Episkopatu, który jednoznacznie poparł atak nazistowskiego reżimu na nasz kraj i wezwał żołnierzy niemieckich do wierności wobec Führera. Podczas okupacji na ręce papieża kierowano wiele próśb o potępienie niemieckiej okupacji Polski, robili to m.in. polski rząd emigracyjny oraz prymas August Hlond. Głowa Kościoła odmawiała jednak zdecydowanej reakcji, twierdząc, że pogorszy tym tylko sytuację – i tak już prześladowanego przez okupantów – polskiego Kościoła katolickiego. Przez dalszą część wojny Pius XII podczas wielu przemówień i homilii nawoływał w sposób ogólny do światowego pokoju.

Ciekawy jest stosunek papieża Piusa XII do zagłady narodu żydowskiego. To, że nie potępił on otwarcie Holokaustu, jest faktem. Powstaje jednak w tym miejscu pytanie, czy potępienie tej zbrodni Żydom by pomogło, czy raczej zaszkodziło? Poza pięknymi słowami nie odniosłoby ono żadnych skutków, może poza bezpośrednią interwencją sił nazistowskich w Watykanie. Warto bowiem pamiętać, że nawet przy takiej postawie, jaką prezentował Pius, hitlerowcy, jak wynika z zeznań obergruppenführera SS Karla Wolfa, rozważali porwanie następcy Św. Piotra i uwięzienie go w jednym z niemieckich zamków. Z obaw przed ewentualnymi konsekwencjami postanowili jednak od tego planu odstąpić. Zresztą papież miał poważne podstawy, żeby sądzić iż głośna walka z III Rzeszą, jest walką z góry skazaną na porażkę. Kiedy w roku 1941 biskupi holenderscy zaprotestowali w liście pasterskim przeciwko działaniom hitlerowców, naziści w odwecie przeprowadzili deportację 40 tysięcy holenderskich Żydów do obozów na terenie Niemiec. Papież Pius XII i jego ludzie postanowili zatem skupić się na cichym ratowaniu osób pochodzenia żydowskiego przed zagładą. Około 5 tysięcy Żydów znalazło azyl w samym Watykanie. Równocześnie Piusowi udało się załatwić z rządzącym na Dominikanie dyktatorem Rafaelem Trujillo wystawienie kilku tysiącom Żydów dominikańskich wiz i zorganizować ich ewakuację do Ameryki Południowej. Warto też pamiętać o tym, że Pius XII jest odpowiedzialny za uratowanie od śmierci tysięcy węgierskich Żydów. Papieżowi udało się nakłonić admirała Horthyego, kolaborującego z Hitlerem węgierskiego przywódcę, do powstrzymania części deportacji Żydów do Auschwitz. W pomoc Żydom na terenach okupowanych przez III Rzeszę zaangażowana była duża część katolickiego duchowieństwa. Szacuje się, że w czasie II wojny światowej za sprawą organizacji kościelnych udało się uratować od 500 do 800 tysięcy Żydów. Do przestrzeni publicznej przeniknęły również papieskie depesze dyplomatyczne, z których wynika, iż Stolica Apostolska informowała w czasie wojny zachód o postępującej zagładzie narodu żydowskiego dokonywanej przez Niemców. Po wojnie za pomoc okazaną w ratowaniu osób pochodzenia żydowskiego wdzięczność papieżowi wyraził Światowy Kongres Żydów, równocześnie ofiarując mu w ramach wdzięczności 20 tysięcy dolarów na watykańskie instytucje charytatywne. Podziękowania na ręce Ojca Świętego złożyła również delegacja byłych więźniów obozów koncentracyjnych. W roku 2011 ambasador Izraela przy Stolicy Apostolskiej powiedział następujące słowa: „Mówienie, że Kościół katolicki, Watykan czy papież sprzeciwiali się ratowaniu Żydów, to błąd. Było dokładnie odwrotnie. Zawsze okazywali tyle pomocy, ile byli w stanie”.

Mniej chlubne karty w historii Kościoła zapisał Pius XII poprzez swoje relacje z pomniejszymi, faszystowskimi dyktatorami ze Starego Kontynentu. Był on od samego początku nastawiony pozytywnie do rządów Francisco Franco w Hiszpanii i Antonio Salazara w Portugalii. Jego stosunki z Benitem Mussolinim również można zaliczyć do pozytywnych. Największą plamą na życiorysie Piusa jest jednak jego błogosławieństwo udzielone Ante Pavelicowi, przywódcy faszystowskiego ruchu Ustaszy, który jako szef marionetkowego państwa chorwackiego u boku III Rzeszy, dopuścił się bestialskich czystek etnicznych na Serbach, Żydach i Cyganach. Czystki te, w przypadku prawosławnych Serbów, podparte były podłożem religijnym. Po pokonaniu chorwackich faszystów Pavelic uzyskał możliwość ukrywania się przed odpowiedzialnością za zbrodnię ludobójstwa na terenie budynków znajdujących się pod jurysdykcją Watykanu m.in. w letniej rezydencji papieża w Castel Gandolfo. W roku 1947 przywódca Ustaszy dzięki fałszywym dokumentom otrzymanym od biskupa Aloisa Hudala wyjechał do Ameryki Południowej. Kiedy, będąc tam, jugosłowiańskie służby przeprowadziły na niego zamach, uciekł do Madrytu, gdzie chroniony przez reżim generała Franco umarł w roku 1959, nigdy nie odpowiadając za swoje zbrodnie. Należy pamiętać, iż w podobny sposób, przy pomocy Kościoła katolickiego, do Ameryki Południowej przedostało się tysiące nazistowskich zbrodniarzy. Wspomniany już biskup Alois Hudal pomógł w ucieczce z Europy takim zbrodniarzom jak Adolfowi Eichmannowi, Josefowi Mengelemu czy Klausowi Barbiemu. Adolf Karl Bayer, dyrektor rzymskiego Caritasu, stwierdził, że fundusze konieczne do zorganizowania akcji przerzutu nazistów zapewniał sam papież Pius XII.

Jednoznaczna ocena osoby Piusa XII jest bardzo trudna. Nie był on ucieleśnieniem zła, jak przez lata próbowały przedstawić go pewne środowiska inspirowane przez radzieckie służby specjalne. Trudno jednak równocześnie powiedzieć, żeby był on człowiekiem świętym, któremu nie można zupełnie nic zarzucić. To dowód na to, że rzeczywistość niekoniecznie musi być czarno-biała. Zastanawiając się nad oceną papieża Piusa XII, warto też mieć na uwadze nietypowe i okrutne czasy, w jakich przyszło mu sprawować swój pontyfikat.

 

Więcej tekstów znajdziecie w najnowszym numerze „Kongresów”!