Minimalizm – chwilowa moda czy sposób na życie?

O minimalizmie usłyszeliśmy więcej w poprzednim roku, kiedy osiągnął on szczyt swojej popularności w Ameryce Północnej i niektórych rejonach zachodniej Europy. Można było się z nim jednak spotkać już znacznie wcześniej. To, co różni minimalizm praktykowany przez naszych przodków od tego współczesnego, to dostępność wszelkich produktów. Dawniej ludzie nie byli w stanie kupować tylu rzeczy, co dzisiaj, ponieważ zwyczajnie nie produkowano ich w takich ilościach. Obecnie, w czasach dominacji dużych fabryk i przedsiębiorstw, minimalizm jest wyborem, a nie koniecznością.

Aby zacząć praktykować minimalizm, należy zrozumieć na czym tak naprawdę polega. Jest to stan, w którym otaczamy się jedynie rzeczami, których naprawdę potrzebujemy i które sprawiają nam przyjemność. Jak pisze Anna Mularczyk-Mayer w książce pt. „Minimalizm po polsku” – „Minimalizm zaczyna się wraz z uświadomieniem sobie jak niewielka część tego co posiadamy, wystarczyłaby nam do przeżycia […]. Wszystko ponad owo wystarczające minimum, jest zbędnym obciążeniem. Można się tego ciężaru pozbyć i zobaczyć, co z tego wyniknie. Nie jest to jednak wykonalne, dopóki nie uwolnimy się od żądzy posiadania”. Oprócz tego należy pamiętać, że nie musimy rezygnować z posiadania rzeczy, które przynoszą nam radość. Nie jest to konkurencja pod tytułem „komu wystarczy najmniejsza ilość rzeczy”. Kierunek ten nie polega na pozbywaniu się wszystkiego co posiadamy, a jedynie tego, co nas rozprasza.

Wspominając o rozpraszaniu, według badań, minimalizm wpływa pozytywnie na naszą koncentrację i efektywność pracy. W dzisiejszych czasach nasz umysł jest zmuszony do przetwarzania o wiele większej ilości informacji, niż jest w stanie. To dlatego czasem możemy czuć się przytłoczeni i niepewni. Z takiego punktu widzenia, minimalizm stanowi formę ulgi od nawarstwiających się myśli i uczuć, co czyni nas bardziej kreatywnymi i wydajniejszymi – a tego właśnie poszukują pracodawcy. Osoba z minimalistycznym podejściem do życia jest w stanie bardziej skupić się na realizowanych przez nią zadaniach, przez co wykonywane są one lepiej. Zachowują także ideę work-life balance, która mówi o równowadze między życiem prywatnym a zawodowym. Można więc powiedzieć, że minimalizm jest receptą na dysharmonię między naszymi obowiązkami a życiem osobistym.

 

Źródło: pixnio.com

 

Życie osobiste to też obszar, na który niezwykle duży wpływ ma minimalistyczne podejście. Z ludzi nerwowych stajemy się poukładanymi i bardziej szczęśliwymi. Jak to się dzieje? Dzięki pozbyciu się rzeczy nieważnych i rozpraszających, jesteśmy w stanie w pełni skupić się na tym, co jest dla nas najważniejsze. Minimalizm pozwala ustalić nasze priorytety i oczyszcza przepełniony umysł. Zaczynamy doceniać to, co mamy, nasze myśli nie ograniczają się jedynie do tego, co chcielibyśmy jeszcze zdobyć. Uczy nas, jak zauważać rzeczy i zjawiska, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi – chwile spędzone z rodziną i przyjaciółmi czy te, które poświęcamy wyłącznie sobie. Minimaliści mają również mniejszą tendencję do marnowania czasu, chociażby na sprzątanie mieszkania lub szukanie zgubionej drobnostki pośród nieuporządkowanych rzeczy.

Minimalistyczny tryb życia nie sprowadza się jedynie do porządku w pracy i życiu prywatnym, ale również wpływa na nasz domowy budżet. Jest to jeden z głównych powodów, dla których ludzie zaczynają go praktykować. Warto przy tym jednak wspomnieć, że minimalizm nie równa się oszczędzaniu. Owszem, robimy mniejsze zakupy, lecz nabywamy rzeczy o lepszej jakości, a co za tym idzie – wydajemy więcej. Przeciwnicy owej idei wykorzystują ten argument, aby mówić o minimalizmie jako o usprawiedliwianiu przed samym sobą kupna rzeczy droższych. Ceny te i tak nie przewyższają jednak tego, ile wydajemy na zakup produktu gorszej jakości, który przetrwa znacznie krócej i chcąc nie chcąc, będziemy musieli zakupić go ponownie. Nabywanie zgodnie z filozofią minimalizmu brzmi całkiem nieskomplikowanie – przemyśl, zanim coś kupisz i nie daj się zwieść promocjom. Czasem jest to nie lada wyzwanie. Ciągłe reklamy i wszechobecne stwierdzenia, że właśnie tę rzecz powinniśmy mieć, mogą naprawdę namącić w głowie. Sposób na to podaje Leo Babauta w swoim poradniku pt. „Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka” – „Kiedy odczuwasz pragnienie kupienia czegoś, zatrzymaj się i odetchnij. Zamieść ten artykuł na liście trzydziestodniowej i kup go dopiero po upływie trzydziestu dni. Pragnienie w tym czasie zwykle zanika. Przemyśl każdy zakup i zastanów się: »Czy to naprawdę niezbędne? Czy nie przeżyję bez tego?«. Pomocne będzie również nie przechadzanie się przez centra handlowe, nie przeglądanie stron zakupowych oraz unikanie gazetek sklepowych”.

Minimalizm, jak każda filozofia, ma swoich zwolenników i przeciwników. Idea ma w sobie tyle zalet i pozytywnych skutków, że nie powinna być traktowana jako zwykła moda. Sam fakt, że była praktykowana i sprawdzała się przez stulecia jest dowodem na to, że jest to sposób na życie, a nie chwilowy wymysł. Minimalizm niesie za sobą poprawę jakości życia, pracy i pozytywnie wpływa na środowisko. Myślę, że warto dać mu choćby małą szansę i zacząć go praktykować.

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *