„Do tej pory w uszach brzmi mi Radio Wolna Europa” — wywiad ze Stanisławem Karczewskim

WYWIAD ZE STANISŁAWEM KARCZEWSKIM MARSZAŁKIEM SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

(Mikołaj Wolanin — M.W.): Budzi się pan marszałek rano, przygotowuje do wyjścia, przychodzi do Senatu i co się dzieje dalej?

(Stanisław Karczewski — S.K.): Każdy dzień jest inny…

(M.W.): Co się w takim razie dzieje, gdy danego dnia jest posiedzenie?

(S.K.): Każdy dzień naprawdę jest inny. Nie ma jednego dnia podobnego do drugiego. Są różne spotkania, wyjazdy, posiedzenia. Po przyjściu do pracy czytam prasę, zapoznaję się z korespondencją, a później, jak już wspomniałem, czas zajmują mi spotkania, wyjazdy i ogólnie rzecz biorąc sprawy związane z obywatelami.

(M.W.): Przed posiedzeniem jest konwent seniorów i spotkanie prezydium, tak?

(S.K.): Jest posiedzenie konwentu seniorów, to on ustala porządek posiedzenia. Prezydium zajmuje się raczej organizacją pracy Senatu.

(M.W.): Czy podczas konwentu seniorów głosuje się, czy raczej decyzje zapadają w sposób jednomyślny?

(S.K.): Różnie to bywa. Oczywiście, że zdarzają się inne zdania, przez co decyzje nie są podejmowane jednomyślnie. Nawet jeśli w ten sposób są podejmowane, to o porządku obrad — włączeniu bądź usunięciu danego punktu — zawsze decyduje wysoka izba. Na początku posiedzenia przedstawiam porządek obrad. Jeśli nie usłyszę głosu sprzeciwu, to uznaję, iż Senat go przyjął. Jeśli natomiast są różne zdania, głosujemy.

(M.W.): Parlamentarzyści nie mają uregulowanego czasu pracy. Czy wobec tego pan marszałek musi być stale gotowy do wykonywania mandatu?

(S.K.): Tak naprawdę jako marszałek ciągle muszę być do dyspozycji. Zawsze mam włączony telefon. Jeśli są sytuacje alarmowe, to jestem w gotowości.

(M.W.): Czyli w weekendy też nie ma wiele wolnego czasu…

(S.K.): To naprawdę jest praca 24 godziny na dobę przez 365 dni. Nawet jeśli jestem na urlopie czy wyjeździe, to też dzień w dzień rozmawiam przez telefon i w ten sposób zdarza mi się podejmować różne decyzje.

To tylko fragment wywiadu. Cały można przeczytać w 2. numerze czasopisma! Zapraszamy do pobrania go, klikając tutaj.

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *