A teraz na kogo?

Źródło: PublicDomainPictures.net.

Zanim zadasz sobie pytanie – a teraz na kogo? – pozwól mi na kilka kluczowych słów wstępu…

Będzie to tekst z perspektywy klasycznego Polaka, mieszkającego w małej miejscowości, gdzieś w centralnej Polsce. To starszy Pan, katolik, który nie chodzi do kościoła, jest bez stałej pracy, z trójką dzieci i małym domem. Skąd czerpałem te wiadomości i kto dał mi prawo do pisania w jego imieniu? To mój dobry znajomy. Mówię mu codziennie „dzień dobry” w pobliskim sklepie. Najczęściej odpowiadają mi jednak słowa „Ale ta pietruszka droga, lepiej wezmę dwa piwa”.

Słyszę, jak narzeka na swojego szefa złodzieja, sąsiada kłamcę i psa, co za głośno szczeka. Czy Wy też go znacie? On jest „fundamentem” naszej demokracji. Stanowi „naród”, który sprawuje władzę. Teraz, to ten Pan zdecyduje, komu powierzyć stery rządu… On jest bohaterem, a razem z nim miliony innych podobnych ludzi. Teraz toczą wewnętrzną walkę i mówią; na kogo głosować?

Odrzućmy wersję, że ten człowiek na wybory nie idzie. On czuje się patriotą! Kocha ten kraj, choć słabo zna jego historię. Wie jednak, że jego obywatelskim obowiązkiem jest oddanie swojego głosu. Na pytanie; no kogo? Odpowie, że nie wie; wszyscy to złodzieje! Polityką się brzydzi, ale jest ona jego głównym tematem rozmów przy rodzinnym grillu. Z łezką w oku wspomina dawne komunistyczne dzieje. To może dlatego tak chętnie ogląda Wiadomości, wtedy wracają mu wspomnienia… Jest pozbawiony głębszych wartości, bez dużej wiedzy, skłonny do manipulacji i chętnie przyjmuje polityczną propagandę. Jest do wzięcia przez wszystkie strony.

Oczywistym wyborem wydaje się PiS! Od Beaty dostał 500+ dla swoich dzieci, a Morawiecki zagwarantował mu podwyżkę i choć chętnie przyjmie taką w pracy, to ma dość tych w sklepach, które zjadają jego ciężko zarobione pieniądze! Wyznaje takie wartości jak rodzina i bezpieczeństwo. Przeszkadza mu trochę klerykalizm władzy i Ojciec Rydzyk, jednak z ochotą przyjmuje hasło Bóg Honor Ojczyzna! Cieszy się ze wzrostu PKB, jednak go nie odczuwa. Trapi go, że jego syn nie dostał się do liceum, choć miał czerwony pasek na koniec 8. klasy. Przeklina głośno na byłą minister Edukacji Narodowej, która, według niego, uciekła do Brukseli. Ceny paliwa są dla niego zawsze za wysokie! Czeka na duże inwestycje w kraju, a widzi tylko rozdawane nagrody przyjaciołom „dobrej zmiany”. Ma wrażenie, że wszystko, co dostanie od władzy, musi oddać w podatkach. Jest zawiedziony PiS-em… Głosował na niego 4 lata temu, teraz chyba zmieni swój wybór, ale na kogo?

Tu rodzi się poważne pytanie! Miała być wielka koalicja, jest wielki niewypał. Została sama Platforma z małymi kolegami. Teraz nie wie; kto? Z kim? Z jakim programem? Głównego lidera opozycji widzi w Grzegorzu Schetynie, choć wolałby Donalda Tuska, którego kilka lat temu nazywał kłamcą i przestępcą. Jako główną zaletę widzi to, że nie są PiS-em… jednak to mu już nie wystarcza.

Irytuje się, gdy oskarżają PiS o każde zło na świecie. Nie podoba mu się ich styl prowadzenia polityki zagranicznej w UE. Nie lubi donosicieli! Nie wierzy w ich reformę służby zdrowia i edukacji! Przecież rządzili 8 lat i nic nie zrobili! Chce jednak niższych cen towarów i jeszcze wyższych płac. Chce normalności i spokoju. Czy PO mu to zagwarantuje? Nie ma pewności, ale można spróbować. Tylko, czy się nie zawiedzie? Czy przypadkiem Schetyna nie broni już tylko swojej pozycji w partii? Czy nie ważniejsze jest to, żeby utrzymać przywództwo, niż bronić demokracji? Zbyt duża niepewność, zbyt mała wiarygodność…

Szymon Szurlej

Zapraszamy do lektury V wydania „Kongresów”, gdzie tekst został opublikowany w całości! Wyżej zaprezentowany został jedynie jego fragment.

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *